wtorek, 16 marca 2021

Wir teologiczny Vigano (część 2)

 

Wir teologiczny Vigano (część 2)

30 września 2020 r

 

„Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!”(1 Tes 5:21)…

 

[Ciąg dalszy z CZĘŚCI 1]

https://novusordowatch.org/2020/09/viganos-theological-vortex-critical-commentary-part1/

Kontynuując naszą krytyczną ocenę byłego nuncjusza watykańskiego ostatnich refleksji teologicznych „abp.” Carlo Marii Viganò, przechodzimy teraz do jego listu z 3 września 2020 r., opublikowanego przez Catholic Family News tego samego dnia:

https://catholicfamilynews.com/blog/2020/09/03/abp-vigano-to-critics-instead-of-assuming-schisms-where-there-are-none-better-to-fight-long-lasting-errors/

W tym konkretnym liście ks. Viganò skarży się, że jego przeciwnicy z Novus Ordo oskarżają go o schizmę, ale jak wykazaliśmy w części 1 naszej oceny, ten punkt krytyki jest uzasadniony.

Słusznie nazywając Sobór Watykański II (1962-65) „bożkiem” dzisiejszego głównego nurtu Novus Ordo, Vigano zwraca uwagę na „związek przyczynowy między Vaticanum II a obecną apostazją”. Najwyraźniej nie widzi problemu z nazywaniem tego, co wierzy i wyznaje jako „prawomocny Sobór Ekumeniczny”, ratyfikowany przez Biskupa Rzymu, przyczyną, tj. powodem całkowitej utraty wiary (apostazji) w naszych czasach. Jak porównuje to z dogmatem Kościoła będącym przyczyną zbawienia, możecie zgadnąć:

Dlatego też więc jest tak bardzo zadaniem Kościoła królestwo Syna Bożego na ziemi ochraniać i rozszerzać oraz dążyć do tego, aby ludziom przez udział w darach łaski Bożej zapewnić zbawienie, bo w tym działaniu właśnie jest jego posłannictwo i władzy jego cel i podstawa.

(Papież Leon XIII, Encyklika Tametsi Futura, 2)

Kościół jawnie obwieszcza, że jedyną nadzieją zbawienia jest dla człowieka wiara chrześcijańska, która naucza prawdy, blaskiem swojej światłości rozprasza ciemności błędów, a miłością działa; oraz że ta nadzieja mieści się tylko w Kościele Katolickim, który strzegąc prawdziwej religii jest stałym schronieniem owej wiary i Kościołem Boga, poza którym nikt prócz tych, których by tłumaczyła niepokonalna niewiedza, nie może mieć nadziei życia i zbawienia.

(Papież Pius IX, Encyklika Singulari Quidem, 7; podkreślenie dodane).

Dlatego niech ci, którzy chcą być zbawieni, zbliżają się do tego filaru, do tego fundamentu prawdy, którym jest Kościół; niech przyjdą do prawdziwego Kościoła Chrystusowego, który w swoich biskupach i Biskupie Rzymu, Najwyższej Głowy wszystkich, posiada nieprzerwane następstwo autorytetu apostolskiego, który nigdy nie miał na sercu nic bardziej niż głoszenie, zachowywanie i bronić z całych sił nauki głoszonej przez Apostołów na polecenie Jezusa Chrystusa; Którzy od czasów apostołów wzrastali pośród wszelkiego rodzaju trudności i którzy, olśniewający blaskiem cudów na całym świecie, owocujący krwią Męczenników, uszlachetnionych cnotami Wyznawców i Dziewic, wzmocniona świadectwem i mądrymi pismami Ojców, zapuściła korzenie i nadal rozkwita we wszystkich krajach ziemi, jaśniejąc doskonałą jednością swojej wiary, sakramentów i swojego duchowego, świętego rządu. Dla Nas, którzy pomimo Naszej niegodności zasiadamy na tym najwyższym Tronie Apostoła Piotra, na którym Jezus Chrystus, nasz Pan, położył fundament swojego Kościoła, nigdy nie szczędzimy ani naszych wysiłków, ani naszych wysiłków, aby przywrócić, przez łaskę tego samego Jezusa Chrystusa, tej wyjątkowej drodze prawdy i zbawienia, tych, którzy są w ignorancji i błędzie. Niech wszyscy, którzy się nam sprzeciwiają, pamiętają, że niebo i ziemia przeminą, ale żadne ze słów Chrystusa nie może przeminąć, że nic nie może zostać zmienione w doktrynie, którą Kościół Katolicki otrzymał od Jezusa Chrystusa, aby zachować, bronić i uczyć.

(Papież Pius IX, Allokucja Ubi primum [17 grudnia 1847 r.]; Fragment Papal Teachings: The Church, nr 196).

Zanim będziesz zmuszony przyznać, że twój kościół jest instrumentalną przyczyną apostazji na całym świecie, powinieneś być w stanie zrozumieć, że nie jest to Kościół rzymskokatolicki założony przez Syna Bożego: „Dobre drzewo nie może przynosić złych owoców, ani złe drzewo nie może wydawać dobrego owocu ”(Mt 7,18).

Skarga Vigano na jego krytyków, że są oni „kanonicznie zezowatymi” ludźmi, którym „udaje się używać normy kanonicznej jako narzędzia prześladowania dobra, a jednocześnie uważać, aby nie używać jej wobec prawdziwych schizmatyków i heretyków” jest z pewnością prawowita, ale jest to miecz obosieczny: jeśli obecne Magisterium jest odstępcze, a poprzednie Magisterium jest poprawne, ale oba są Magisterium Kościoła Katolickiego, to nie ma powodu, dla którego obecne Magisterium nie mogłoby być legalne i wcześniejsze Magisterium fałszywe. Innymi słowy, jeśli Kościół może zbłądzić w dowolnym momencie, to spór między stanowiskiem Vigano a jego głównymi współbraciami dotyczy jedynie tego, w jakim momencie historii ten  zbłąkany kościół miał rację, a w jakim nie. Zasada, że ​​nauczanie Kościoła nie zawsze musi być przestrzegane, ponieważ jest fałszywe, jest takie samo i jest wyznawane przez obie strony. Tak czy inaczej, obie są herezją. Ich różnice są ledwie drobne.

W swoim liście z 3 września Vigano dalej mówi o „oszustwie, które polegało, moim zdaniem, na zwróceniu się do Soboru o nadanie pozornego upoważnienia inicjatywom Innowatorów i uzyskanie posłuszeństwa duchowieństwa i ludu Bożego. I tego posłuszeństwa żądali pasterze, nie dopuszczając żadnych wyjątków, aby zniszczyć Kościół Chrystusowy od wewnątrz”. Jest oczywiste, że były nuncjusz watykański wyraźnie myśli o Kościele Katolickim jako o instytucji czysto ludzkiej, a nie boskiej. Ostatecznie nie ma znaczenia, w jaki sposób ta lub inna nauka znalazła się w dokumencie soborowym, ale to, czy dokument ten został uroczyście ratyfikowany przez Biskupa Rzymu. W przypadku Vaticanum II każdy z jego szesnastu dokumentów kończył się następująco:

To wszystko, co wyrażone zostało w niniejszej Konstytucji dogmatyczne, w całości i w szczegółach zyskało uznanie Ojców świętego Soboru. A My, na mocy udzielonej Nam przez Chrystusa władzy apostolskiej, wraz z Czcigodnymi Ojcami w Duchu Świętym to zatwierdzamy, postanawiamy i ustalamy i te postanowienia soborowe polecamy ogłosić na chwałę Bożą.

W ten sposób „święty papież” Paweł VI uroczyście ogłosił każdy z szesnastu znanych dokumentów Vaticanum II. Dlatego najważniejszym oszustem, o który Vigano powinien się martwić, jest oszust Giovanni Battista Montini, Paweł VI, który fałszywie twierdził, że jest papieżem Kościoła Katolickiego. Niestety, to jest jedyny oszust, o którym Viganò milczy.

Emerytowany nuncjusz jest całkowicie usprawiedliwiony, gdy wskazuje na absurd, „niespójność i niesubordynację” związane z odrzuceniem Kościoła sprzed Soboru Watykańskiego II od czasu soboru, jak to czyni główny nurt Novus Ordo. Jednak, jak widzieliśmy powyżej, ostatecznie nie ma znaczenia, czy odrzucisz obecny kościół, czy Kościół z przeszłości, jeśli uważasz, że oba są Kościołem rzymskokatolickim, ponieważ w każdym przypadku wierzysz w błądzący kościół, który nie jest Arką Zbawienia. Ten absurd jest wynikiem, a zatem zależy od, przyjęcia publicznej hierarchii niekatolickiej jako hierarchii Kościoła Katolickiego. Po raz kolejny widzimy, że uporczywa próba uniknięcia sedewakantyzmu jest winowajczynią, która angażuje ludzi we wszelkiego rodzaju teologiczne szaleństwa.

Powiedzieliśmy to już wcześniej i powtórzymy jeszcze raz: ci ludzie woleliby raczej wierzyć w błądzący kościół z apostatą jako papieżem, któremu należy odmówić poddania się, niż wierzyć w nieskazitelny Kościół, którego prawowity papież został „usunięty z drogi” (2 Tes 2, 7), i którego hierarchia wydaje się nieobecna, pozostawiając nas z wieloma nieporozumieniami i pytaniami bez odpowiedzi, ale przynajmniej pozostawiając nietkniętą prawdziwą wiarę i boskie obietnice. Woleliby mieć Papieża, któremu odmówiliby poddaństwa, niż nie mieć Papieża, któremu byliby posłuszni. To szaleństwo!

Idąc dalej, Vigano pisze:

[„Ojcowie”] De Souza i Weinandy nie chcą przyznać, że fortel przyjęty przez Innowatorów był bardzo przebiegły: w celu uzyskania aprobaty dla rewolucji przez tych, którzy myśleli, że mają do czynienia z Soborem Katolickim, takim jak Sobór Watykański I, w pozornym szacunku dla norm, oświadczył, że jest to tylko sobór pastoralny, a nie sobór dogmatyczny.

(„Abp.” Carlo M. Viganò, List z 3 września 2020 r .; dodano kursywę).

To może być popularna narracja, ale pomija najważniejszy fakt: aby uzyskać aprobatę dla swojej rewolucji, antykatoliccy innowatorzy umieścili fałszywego papieża na Tronie św. Piotra! Prawdą jest, że pojęcie „soboru pastoralnego” pojawiło się, ale miało to powstrzymać ludzi takich jak Vigano i innych konserwatystów przed zbytnim przejmowaniem się treścią teologiczną i słownictwem soboru oraz powstrzymać ludzi przed wnioskiem, że być może „Papież” nie był Papieżem. Przy okazji: przeciwieństwo do dogmatyczny to nie pastoralny; przeciwieństwo do dogmatyczny to opcjonalny.

Ponieważ nie będzie on rozważał idei, że Paweł VI nie był prawdziwym papieżem, nie ma innego wyjścia, jak tylko szukać winy ludzi, którzy zostali oszukani przez sobór, w fałszywym pojęciu posłuszeństwa:

Tak więc dobrzy Katolicy, z powodu swojej wypaczonej koncepcji absolutnego posłuszeństwa, byli bezwarunkowo posłuszni swoim pasterzom; byli prowadzeni do nieposłuszeństwa Chrystusowi, właśnie przez tych, którzy jasno określili swoje cele. Nawet w tym przypadku jest oczywiste, że zgoda na soborowe Magisterium nie zapobiegła sprzeciwowi ze strony odwiecznego Magisterium Kościoła - faktycznie wymagała takiego sprzeciwu jako logicznej i nieuniknionej konsekwencji.

(„Abp.” Carlo M. Viganò, List z 3 września 2020 r .; podkreślenie dodane).

Jednakże, jeśli chodzi o posłuszeństwo Katolickiemu magisterium, błąd jest wyraźnie popełniany przez Vigano:

W istocie strzeżenie wspólnoty ludów wokół Papieża Rzymskiego i ich względem niego posłuszeństwa jest prostą i skuteczną drogą do zachowania ich w wyznawaniu prawdy Katolickiej. Jest bowiem rzeczą niemożliwą, by ktoś sprzeciwił się jakiejkolwiek cząstce wiary Katolickiej, jeśli nie odrzuci zarazem powagi Kościoła Rzymskiego, w którym trwa niezmienne, ustanowione przez Boskiego Odkupiciela, Magisterium tejże wiary, w którym też dlatego zawsze zachowana była idąca od Apostołów tradycja.

(Papież Pius IX, Encyklika Nostis et nobiscum, 17)

Kościół stanowi o tym, które prawdy objawione zostały przez Boga - bo Kościołowi Bóg przekazał przechowywanie i głoszenie prawd objawionych. Najwyższym nauczycielem Kościoła jest zaś Papież rzymski. Harmonia i zgoda między umysłami wymaga zupełnej zgody co do tej samej wiary, ale zarazem i zupełnego poddania woli pod wolę Kościoła i wolę rzymskiego Papieża, tak jak pod wolę Boga. Jak zaś sama wiara dopiero wtedy jest doskonałą i prawdziwą, jeżeli jest zupełnie nie podzieloną, tak samo rzeczy stoją i z owym poddaniem woli, którego wiara wymaga. Właśnie też to w tej absolutnej zupełności wiary i posłuszeństwa ….

Jeżeli zaś teraz mamy pociągnąć granice owego poddania woli, to niechaj nikt nie sądzi, że Pasterzom Kościoła, a zwłaszcza rzymskiemu Papieżowi należy być posłusznym jedynie tylko co do spraw należących do prawd wiary, których odrzucanie jest kacerstwem. Nie byłoby nawet i to wystarczającym, gdyby kto tylko i na te nauki całkowicie się godził, których jeszcze nie zatwierdzono uroczystym wyrokiem, ale które jako objawienie Boskie przedstawia nauka Kościoła, o których Sobór Watykański mówi, że muszą zostać utrzymane "w wierze Boskiej i Katolickiej" (6). Prócz tego wszystkiego bowiem jest to obowiązkiem chrześcijan, aby się w ogóle dali pouczać i prowadzić przez Biskupów, a zwłaszcza przez rzymskiego Papieża..

Rzecz sama mówi za siebie, że chodzi tu o coś zupełnie naturalnego. To bowiem, co zawiera objawienie Boskie, dotyczy częścią Boga, częścią ludzi, częścią zaś rzeczy koniecznych ku wiecznemu zbawieniu ludzkości. Kościół wydaje rozporządzenia według prawa Boskiego tak w materiach wiary, jak i co do tego, co mamy czynić w ogóle, a rzymski Papież odnośnie rozporządzenia wydaje dla całego Kościoła..

Dlatego też musi być przedstawionym powadze i uznaniu Papieża, co zawiera właściwie objawienie Boskie, które z nauk są z nim w zgodzie, a które od niego odstępują; Papież też jedynie może wykazać, co jest dozwolonym, a co niedozwolonym; co mamy czynić, a czego czynić nie wolno, jeżeli pragniemy dostąpić wiecznego zbawienia; inaczej Papież nie mógłby dla ludzi być niewątpliwym i pewnym tłumaczem słowa Bożego, nie mógłby on też być dla nich wytrawnym przewodnikiem w wędrówce doczesnego życia.

(Papież Leon XIII, Encyklika Sapientiae Christianae, 22, 24)

Oni [moderniści] nauczą się wielu wspaniałych rzeczy od tak wielkiego nauczyciela [jak kardynał John Henry Newman]: po pierwsze, uważać Magisterium Kościoła za święte, bronić doktryny przekazanej nienaruszalnie przez Ojców oraz, co jest najważniejsze dla ochrony prawdy Katolickiej, aby z największą wiarą naśladować i być posłusznym Następcy św. Piotra.

(Papież św.Pius X, List apostolski Tuum illud)

Dlatego też, atakując ideę posłuszeństwa i całkowitego zaufania do Magisterium Kościoła, Vigano nie mógł się bardziej mylić. Nie jest to kwestia indywidualnych osób przestrzegających poleceń Papieża, których należałoby nie wykonać, gdyby były grzeszne. Chodzi o to, aby cały Kościół przyjął to, czego naucza Magisterium w zjednoczeniu z Biskupem Rzymu i przez niego uroczyście potwierdzone.

Co gorsza, Vigano w rzeczywistości twierdzi, że ci, którzy wierzą, że Duch Święty chroni sobór ekumeniczny przed nauczaniem herezji, są „naiwni”:

I chociaż wrogowie zorganizowali wszystko, w najdrobniejszych szczegółach, co najmniej dwadzieścia lat przed zwołaniem soboru, byli tacy, którzy naiwnie wierzyli, że Bóg zapobiegnie zamachowi modernistów, jakby Duch Święty mógł [!] działać wbrew wywrotowej woli Innowatorów.

(„Abp.” Carlo M. Viganò, List z 3 września 2020 r .; dodano kursywę).

Doprawdy?! Słowa naszego Błogosławionego Pana mają tutaj wyraźne zastosowanie: „Jesteście w błędzie, nie znając Pisma ani mocy Bożej” (Mt 22:29).

To, że Bóg nie zapobiegł katastrofie Vaticanum II, jest jasne; że nie mógł temu zapobiec, jest bezczelnym bluźnierstwem. Jedynym wyjaśnieniem zgodnym z nauczaniem Katolickim w tej sprawie jest to, że człowiek, który promulgował sobór, nie był w rzeczywistości Biskupem Rzymu.

W jakiś sposób Vigano całkowicie przeoczył oczywistą prawdę, że mamy gwarancję posłuszeństwa Chrystusowi poprzez posłuszeństwo Magisterium. Kiedy jesteśmy posłuszni Kościołowi, jesteśmy posłuszni Chrystusowi, ponieważ jest on Jego Kościołem, „a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16:18), a Pan nasz obiecał, że będzie „z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20):

Chciał bowiem [Chrystus], ażeby urząd przez Ojca Mu nadany trwał dalej za pośrednictwem tak wspaniale przez Niego utwierdzonego Kościoła, i gdy z jednej strony złożył w tym Kościele wszystkie środki dla zbawienia ludzkości, z drugiej postanowił obowiązek, aby ludzie słuchali Kościoła tak, jak Jego samego, i sumiennie w życiu za jego przewodem postępowali, bo rzekł: „Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi – mną gardzi” (Łk 10, 16). Dlatego zakonu Chrystusowego tylko w Kościele szukać należy; „drogą” człowieka jest Chrystus, ale zarazem i Kościół; On sam przez się i swoją istotę, Kościół – mocą przekazanego mu urzędu i nadanej mu władzy. Z tego powodu błądzą, którzy chcą poza Kościołem dążyć do zbawienia – bo dążą daremnie..

(Papież Leon XIII, Encyklika Tametsi Futura, 7)

Jest więc jasne, że Vigano nie ma racji, zestawiając posłuszeństwo Kościołowi z posłuszeństwem Chrystusowi. Jest to bezpośrednio sprzeczne z Pismem Świętym (por. Łk 10, 16).

To nie przypadek, że wielki amerykański teolog Mgr. Joseph Clifford Fenton (1906-1969), chociaż wiedział o niebezpieczeństwach modernizmu czających się wśród duchowieństwa, nie był wcale zaniepokojony tym, co zaproponuje Magisterium Soboru Watykańskiego II:

Faktem jest, że powodzenie soboru powszechnego zależy tak naprawdę od skuteczności i żarliwości modlitw wiernych. Jest jeden czynnik, który Nasz Pan wyraźnie obiecał Magisterium Kościoła Katolickiego. Najwyższa moc nauczania królestwa Bożego na ziemi będzie chroniona przed nauczaniem błędu, o ile będzie mówić w sprawach wiary lub moralności do całego Kościoła Bożego na tym świecie i będzie mówić definitywnie. Innymi słowy, zamieszkiwanie Ducha Świętego będzie nauczać i prowadzić kościelne Magisterium, gdy będzie ono ostatecznie przemawiało do powszechnego Kościoła Bożego na ziemi, w taki sposób, że to Magisterium […] będzie nauczać i dokładnie określać doktrynę Kościoła.

Nie ma zatem obawy o możliwość popełnienia jakiegokolwiek błędu doktrynalnego ze strony soboru powszechnego. Jest absolutnie poza granicami możliwości, że sobór powszechny powinien ogłosić, a Biskup Rzymu potwierdzi i ogłosi jako nauczanie soboru powszechnego jakąkolwiek naukę, która jest sprzeczna z nauką Boga, która została nam przekazana przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Nie będzie takiego czasu, w którym dekrety doktrynalne Drugiego Powszechnego Soboru Watykańskiego będą musiały być korygowane, zarówno negatywnie, jak i pozytywnie. I dokładnie w ten sam sposób, nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby II Sobór Powszechny Watykański postanowił skorygować lub lepiej zrównoważyć którykolwiek z dekretów któregokolwiek z poprzednich soborów ekumenicznych lub którekolwiek z wypowiedzi ex cathedra Biskupa Rzymu, niezależnie od tego, czy wypowiedzi te zostały wygłoszone podczas uroczystej lub zwyczajnej działalności nauczycielskiej Biskupa Rzymu.

(Mgr Joseph Clifford Fenton, „The Virtue of Prudence and the Success of the Second Ecumenical Vatican Council”, American Ecclesiastical Review 147 [październik 1962], s. 255-256; kursywa w oryginale; podkreślenie dodane).

https://novusordowatch.org/2014/09/fenton-on-vatican2-vennari/

Oczywiście wszyscy wiemy, co się wydarzyło, ale Fenton miał co do zasady rację, ponieważ stosował prawdziwą naukę Katolicką. Dalsza obserwacja Vigano, że „nie jest w stanie pogodzić najbardziej jasnych i ortodoksyjnych nauk wszystkich Soborów aż do Soboru Watykańskiego I z dwuznacznymi, a czasem nawet heterodoksyjnymi naukami Soboru Watykańskiego II”, można wytłumaczyć jedynie poprzez założenie, że autorytet, który ogłosił sobór nie był autentyczny. Paweł VI po prostu nie był rzymskim papieżem. Samo to już to wyjaśnia.

A więc raz jeszcze: problem nie polegał na tym, że Katolicy byli posłuszni temu, co wydawało im się hierarchią Kościoła w jedności z Papieżem na soborze ekumenicznym. Problem polegał na tym, że człowiek podający się za papieża w rzeczywistości nim nie był, a zatem ani on, ani pozostający z nim w jedności biskupi nie byli chronieni przed zbłądzeniem w sprawach wiary i moralności. Rezultat tego braku pomocy Bożej był widoczny od 60 lat i faktycznie potwierdza prawdę religii Katolickiej, ponieważ pokazuje, że jeśli Bóg nie wspierał i nie chronił Kościoła Katolickiego przed błędem, to w ciągu kilku krótkich dziesięcioleci pozostanie tylko smutną i żałosną kupą teologicznych śmieci.

Wracając ostatni raz do „Abp.” Vigano, były nuncjusz w Stanach Zjednoczonych czyni bardzo interesujące stwierdzenie: „Samemu ojcu Weinandy nie udaje się pogodzić roli Wikariusza Chrystusa z Jorge Mario Bergoglio, który jest jednocześnie dzierżawcą i niszczycielem papiestwa” Czyniąc tak dosadną obserwację, jak Viganò może nie zrozumieć, że Franciszek nie jest Wikariuszem Chrystusa? On sam przyznaje, że Bergoglio i papiestwo nie idą w parze!

https://novusordowatch.org/2017/07/stumbling-block-papacy-francis-wont-fit/

(…)

Chociaż z pewnością nie próbujemy osądzać subiektywnego stanu duszy byłego nuncjusza, musimy z zasady udzielić następującej rady: Aby nie dać się oszukać, ważne jest, aby spojrzeć poza to, co zakłada (słusznie lub niesłusznie) że jest czyimiś dobrymi intencjami oraz pozorną pobożnością i gorliwością; należy spojrzeć na obiektywne idee proponowane i przedstawione argumenty: „Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!”(1 Tes 5,21).

Innymi słowy: nie martwcie się, czy „Abp.” Vigano chce dobrze lub stara się postępować właściwie. To jest między nim a Bogiem. Dla was i dla reszty świata liczy się to, czy to, co mówi, jest prawdziwe i zgodne z tym, co wiemy, że jest prawdziwą wiarą rzymskokatolicką.

Jeśli tak nie jest, odrzućcie nie tylko jego przesłanie, ale także jego samego, posłańca: „Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną»”(Mt 15,14).

 

 

Tłumaczenie polskie za:

https://novusordowatch.org/2020/09/viganos-theological-vortex-critical-commentary-part2/

sobota, 13 marca 2021

Organizacja Narodów Zjednoczonych w klasie: „Globalne porozumienie w sprawie edukacji” Bergoglio zbadane

 

Organizacja Narodów Zjednoczonych w klasie: „Globalne porozumienie w sprawie edukacji” Bergoglio zbadane

19 października 2020 r

 

Potrzeba wiejskiego idioty…

 [fotka]

Bez względu na to, jakie problemy wstrząsają naszym światem, człowiekiem, który zna wszystkie odpowiedzi, jest „papież” Franciszek (Jorge Bergoglio). Przynajmniej  on tak myśli i odpowiednio się zachowuje.

12 września 2019 r. Watykan ogłosił zbliżającą się inicjatywę, której przewodzi Bergoglio, „aby kształtować przyszłość ludzkości poprzez formowanie dojrzałych jednostek, które potrafią przezwyciężyć podziały i zadbać o nasz wspólny dom”. Konferencja mająca na celu podpisanie tak zwanego „Global Compact on Education” miała się pierwotnie odbyć 14 maja 2020 r., ale z powodu koronawirusowych lockdownów wydarzenie zostało przełożone i ostatecznie odbyło się w ograniczonym i zaimprowizowanym stylu 15 października, 2020 na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. Vatican News opublikował wideo z konferencji:

[video]

Franciszek uczestniczył wirtualnie za pomocą 18-minutowej wiadomości wideo, którą nagrał i która została pokazana podczas konferencji. Samodzielne nagranie wideo przedstawiające tylko jego mowę jest dostępne w oryginalnej włoskiej wersji językowej tutaj.

https://www.youtube.com/watch?v=7OzgW77ea60

Francuska witryna Novus Ordo La Croix International podsumowała przesłanie Franciszka w ten sposób: „Papież Franciszek wezwał wszystkich ludzi dobrej woli i każdy sektor społeczeństwa do wspierania Global Compact on Education, paktu zachęcającego do zmian w skali globalnej, tak aby edukacja mogła stać ​​się twórcą braterstwa, pokoju i sprawiedliwości ”.

Nic dziwnego, że cele Franciszka dorównują celom bezbożnej Organizacji Narodów Zjednoczonych, organizacji, do której modernistyczny Watykan ma prawdziwy sentyment: „Jego przesłanie przypomina [sic] przesłanie dyrektor generalnej UNESCO Audrey Azoulay, która dołączyła do Papieża podczas wirtualnego wznowienia paktu edukacyjnego ”, pisze La Croix.

W swoim przemówieniu z 12 września 2019 r., Zapowiadającym rozpoczęcie inicjatywy edukacyjnej, Franciszek wezwał do utworzenia „wioski edukacyjnej”, w duchu Hillary Clinton i jej rewolucyjnego mistrza ideologicznego, Lucyferiana Saula Alinsky'ego. Komentarz, który wówczas zaproponowaliśmy, jest być może wart świeżego spojrzenia:

https://novusordowatch.org/2019/09/it-takes-a-village-francis-education/

Teraz przejdziemy dalej i przeanalizujemy niektóre fragmenty nowego przesłania Franciszka, przekazanego w miniony czwartek. Pełna transkrypcja w języku angielskim i innych językach została udostępniona na stronie internetowej Watykanu:

http://www.vatican.va/content/francesco/en/messages/pont-messages/2020/documents/papa-francesco_20201015_videomessaggio-global-compact.html

Jak zawsze, i jak ma to miejsce w całej jego nowej encyklice Fratelli Tutti, przesłanie Bergoglio zawiera wiele tak zwanych ipse-dixit. Są to twierdzenia, które są wysuwane bez dowodów, ale są traktowane tak, jakby były niezaprzeczalnie prawdziwe.

Na przykład twierdzi: „W obliczu tej dramatycznej sytuacji [dzieci, które zostają w tyle w nauce z powodu lockdownów itp.], wiemy, że niezbędne środki opieki zdrowotnej okażą się niewystarczające, jeśli nie będzie im towarzyszyć nowy model kulturowy”. Jest to typowe dla „papieża” Franciszka: wysuwa on potencjalnie daleko idące roszczenia, ale nie daje absolutnie żadnej wskazówki, dlaczego miałoby to być prawdziwe - a jego prawdziwość jest z pewnością daleka od oczywistości.

Dlaczego powinniśmy potrzebować „nowego modelu kulturowego” do pomocy w zakresie opieki zdrowotnej i / lub edukacji? Jaki jest nowy model kulturowy? Jaki jest stary? Na próżno szukać odpowiedzi w tym, co następuje: „Staliśmy się bardziej świadomi potrzeby zmiany naszego modelu rozwoju” - mówi w kolejnym zdaniu.

Mówienie o „potrzebie”, której „my” staliśmy się „bardziej świadomi”, jest zawsze ulubioną taktyką wprowadzania wszelkiego rodzaju nowości i błędów, ponieważ jest to bardzo łatwe do wykonania i zwykle udane. Tak na przykład zrobił Franciszek ze swoją doktrynalną zmianą dotyczącą kary śmierci. Bergogliańskie wydanie katechizmu Novus Ordo stwierdza: „Obecnie jednak wzrasta świadomość, że godność osoby nie zostaje utracona nawet po popełnieniu bardzo poważnych przestępstw. Ponadto pojawiło się nowe rozumienie znaczenia sankcji karnych nakładanych przez państwo ”(n. 2267; podkreślenie dodane). Czy to nie jest zdumiewające, co może się stać, kiedy „uświadomimy sobie” „nowe zrozumienie” ?!

https://novusordowatch.org/2018/08/francis-death-penalty-inadmissible/

Wracając do przesłania Franciszka na temat edukacji, stwierdza: „Aby zapewnić poszanowanie i ochronę godności osoby ludzkiej, rozwój powinien rozpoczynać się od możliwości, jaką globalna współzależność daje wspólnotom i narodom troszczyć się o nasz wspólny dom i sprzyjać pokojowi ”. Doprawdy? Przeczytaj to kilka razy i spróbuj zrozumieć, co faktycznie zostało powiedziane. Nawet jeśli możesz, stwierdzenie jest tak niejasne, że wymaga wielu wyjaśnień i konkretyzacji. Równie dobrze mógł nic nie powiedzieć.

Następnie pojawia się kolejny ipse dixit: „Przeżywamy wszechstronny kryzys, którego nie można zredukować ani ograniczyć do żadnego pojedynczego sektora. Wpływa na wszystko ”. To może brzmieć wspaniale, ale nie tylko jest oferowane bez dowodów, ale nawet się z tym nie zgadza. Co innego powiedzieć, że kryzysu nie można sprowadzić do jednego sektora, a co innego powiedzieć, że ma on wpływ na wszystko - tak samo jak stwierdzenie, że nie można zdecydować się na zakup konkretnego samochodu, nie jest tym samym, co powiedzenie, że chciałbyś kupić całą partię.

Następnie pojawia się chyba najbardziej zabawne stwierdzenie w całym tekście: „Pandemia doprowadziła nas do uświadomienia sobie, że to, co naprawdę znajduje się w kryzysie, to nasz sposób rozumienia rzeczywistości i odnoszenia się do siebie nawzajem”. Bez wątpienia tak jest: brakowało nam „zrozumienia rzeczywistości”, więc Jorge, na ratunek! Nie, dziękuję.

Nie ma żadnego powodu, by utrzymywać, jak to czyni fałszywy Papież, że korona wirus pozwolił nam zobaczyć, że nasz „sposób nawiązywania relacji” znajduje się w kryzysie. Jeśli już, jest odwrotnie: jeśli ludzie muszą teraz podejmować środki ochronne i utrzymywać dystans, a wydaje się to nienaturalne lub problematyczne, to pokazuje, że odnosiliśmy się dobrze, a mianowicie, całkiem naturalnie, z tą „bliskością” o jakiej Franciszek często mówi. Jeśli teraz jest kryzys, to z powodu całego tego zdystansowania i śmiesznych „środków ochronnych”.

W każdym razie Franciszek jest szczęśliwy, że może przyłączyć się do innych globalistów w mówieniu o istnieniu kryzysu, by mógł zaproponować „rozwiązanie” tego problemu za pomocą tej nowej inicjatywy edukacyjnej, której teraz kibicuje. To pozwoli mu zaszczepić swoje odstępcze zasady masońsko-modernistyczne w niczego nie podejrzewających młodych duszach. Jeśli pojawia się kryzys wzajemnych relacji, to z powodu grzechu pierworodnego - a lekarstwem jest, jak zawsze, nadprzyrodzona łaska Boża i nadprzyrodzona prawda Ewangelii, a nie „procesy, które świadomie działają na rzecz przezwyciężenia istniejącej fragmentacji i konfliktów, które wszyscy ze sobą niesiemy ”, jak mówi później w swoim przesłaniu.

Wkrótce przychodzi kolejna zadziwiająca rzecz: „Jeśli nasze systemy edukacyjne są obecnie naznaczone mentalnością polegającą na zastępowaniu i powtarzaniu i nie są w stanie otworzyć nowych horyzontów, w których gościnność, solidarność międzypokoleniowa i wartość transcendencji mogą dać początek nowej kulturze, czy nie oznaczałoby to, że nie wykorzystujemy szansy, jaką daje ten historyczny moment? ”

Nowe Horyzonty! Transcendencja! Nowa kultura! Już w swoim przesłaniu z 2019 roku do sojuszu edukacyjnego ze świeckim światem antypapież wzywał do „nowego humanizmu”, a na Światowych Dniach Młodzieży 2016 w Polsce pochwalił „marzącą” młodzież za rzekomą „wiarę w nową ludzkość”. Niestety, nowe horyzonty, kultura i człowieczeństwo, do którego dąży Bergoglio, nie są „w Chrystusie nowym stworzeniem” (2 Kor 5,17), „nowym człowiekiem, który według Boga jest stworzony w sprawiedliwości i prawdziwej świętości ” (Ef 4:24). Jest to raczej Nowy Człowiek Masonerii - „nowa ludzkość”, w której wszyscy są zjednoczeni nie w nadprzyrodzonej wierze, nadziei i miłości dzięki łasce Chrystusa, ale w braterstwie naturalistycznym, które szuka swojego celu w tym doczesnym świecie, a nie w Odwiecznym Stwórcy: „Nasza odpowiedź na świat ogarnięty wojną ma imię: jego imię to braterstwo, jego imię to braterstwo, jego imię to komunia, jego imię to rodzina”, jezuicki apostata wygłaszał do młodych w przemówieniu 30 lipca 2016; i oczywiście jego nowa encyklika, Fratelli Tutti, jest wypełniona fałszywym pojęciem braterstwa.

https://novusordowatch.org/2019/09/it-takes-a-village-francis-education/

Jedynym „historycznym momentem”, z którego można tutaj skorzystać, jest ten ogłoszony w Piśmie Świętym: „Oto teraz jest czas; oto teraz dzień zbawienia ”(2 Kor 6: 2). Prawdziwa pokuta i powrót do prawdziwego Katolicyzmu jest odpowiedzią: „Rozważmy, oceńmy swe drogi, powróćmy do Pana;” (Lm 3,40).

Oprócz nowych horyzontów i czego tam jeszcze, Franciszek chce także „nowych paradygmatów zdolnych do odpowiedzi na wyzwania i problemy współczesnego świata” - wszystko to oczywiście dla „rozkwitu ludzkości teraz i w przyszłości”. Oczywiście nigdy nie przychodzi mu do głowy, że ludzkość nie może prawdziwie rozkwitać, dopóki jej nadprzyrodzony cel (wizja uszczęśliwiająca) jest ignorowany. Papież Pius XI ostrzegał: „Fałszywym przeto jest wszelki naturalizm pedagogiczny, który w kształceniu młodzieży w jakikolwiek sposób wyklucza, albo ogranicza nadprzyrodzone chrześcijańskie wyrobienie; błędną też jest wszelka metoda wychowania, która się opiera w całości lub w części na zaprzeczeniu grzechu pierworodnego i łaski, albo zapomnieniu o nich, a stąd na samych tylko siłach ludzkich natury ”(Encyklika Divini Illius Magistri, 60).

W przesłaniu Franciszka na temat edukacji całkowicie brakuje tego, co nadprzyrodzone, ale nie jest to zaskakujące. Na wskroś jest naturalistą, po prostu okresowo rzuca kilka nadprzyrodzonych kości łatwowiernym.

W dalszej części swojego przesłania Franciszek staje się bardziej agresywny:

W pewnych momentach historii konieczne jest podejmowanie radykalnych decyzji, które mogą kształtować nie tylko nasz styl życia, ale przede wszystkim nasze stanowisko wobec możliwych scenariuszy na przyszłość. W obliczu obecnego kryzysu zdrowotnego - oraz ubóstwa i zamieszania, jakie spowodował - uważamy, że nadszedł czas, aby podpisać globalny pakt w sprawie edukacji dla przyszłych pokoleń i z nimi. Wymaga to zaangażowania rodzin, społeczności, szkół, uniwersytetów, instytucji, religii, rządów i całej rodziny ludzkiej w kształcenie dojrzałych mężczyzn i kobiet.

(dodano podkreślenie)

To, co proponuje gadatliwy apostata, jest rodzajem uniwersalnej podstawowej edukacji dla wszystkich na całym świecie, bez względu na religię, kulturę, pochodzenie etniczne, płeć itp. Musiałaby ona oczywiście należeć do sekularystycznego najniższego wspólnego mianownika, co oznacza, że ​​z konieczności byłaby naturalistyczna, ponieważ byłaby oderwana od wiary. Prawa Boga zostałyby przyćmione przez „prawa człowieka”. Ale, jak Papież Leon XIII ostrzegał 120 lat temu: „Świat dość słyszał o tak zwanych„ prawach człowieka ”. Niech usłyszy coś o prawach Bożych” (Encyklika Tametsi, 13).

Rodzaj edukacji proponowany przez Bergoglio z łatwością harmonizowałby z masonerią i komunizmem, które są zarówno bezbożne, jak i twierdzą, że troszczą się tylko o ludzkość.

Ale Frankster (ang. Gra słów – prankster – kawalarz) dopiero zaczyna:

Dziś jesteśmy wezwani do posiadania niezbędnej parrhesía [szczerości], aby porzucić powierzchowne podejście do edukacji i wiele skrótów związanych z użytecznością, (znormalizowanymi) wynikami testów, funkcjonalnością i biurokracją, które mylą edukację z instrukcją i ostatecznie atomizują nasze kultury.

Ależ oczywiście! Do tej pory nie mieliśmy pojęcia, jak kształcić dzieci, dlatego nadszedł czas, aby wysadzić w powietrze cały system i zacząć od nowa, stosując całkowicie oświecone podejście podyktowane przez Bergoglio! Co może pójść nie tak?!

Oto, co ma na myśli fałszywy Papież:

Zamiast tego powinniśmy dążyć do nadania integralnej, partycypacyjnej i wielościennej kultury. Potrzebujemy odwagi, aby generować procesy, które świadomie działają, aby przezwyciężyć istniejącą fragmentację i konflikty, które wszyscy ze sobą niesiemy. Potrzebujemy odwagi, by odnowić tkankę relacji dla ludzkości zdolnej mówić językiem braterstwa. Wartość naszych praktyk edukacyjnych będzie mierzona nie tylko wynikami standardowych testów, ale także zdolnością wpływania na serce społeczeństwa i pomocy w zrodzeniu nowej kultury. Możliwy jest inny świat i jesteśmy wezwani, aby nauczyć się go budować. Będzie to dotyczyło każdego aspektu naszego człowieczeństwa, zarówno jako jednostek, jak i naszych społeczności.

Zawsze, gdy modernista mówi o „odwadze”, która rzekomo jest do czegoś potrzebna, miej się na baczności. To sprytny sposób na przekonanie ludzi do przyjęcia rewolucyjnych pomysłów. W końcu kto chce być uważany za tchórza? Modernista lub liberał będzie odwoływał się do twoich emocji, przedstawiając swoją rewolucyjną propozycję jako wymagającą „odwagi” do zaakceptowania. Jednak zaakceptowanie rewolucyjnych myśli Bergoglio nie byłoby odważne, byłoby nierozsądne.

Gdy po wezwaniu do „odwagi” następuje propozycja idei ukrytych w metaforach (język figuratywny), tym bardziej miejcie się na baczności. Franciszek mówi, że „potrzebujemy odwagi, by odnowić tkankę relacji dle ludzkości zdolnej mówić językiem braterstwa”. Co u licha może to znaczyć? Co to jest „tkanina” relacji? Co to jest „język” braterstwa? Co więcej, co dokładnie oznacza „oddziaływanie na serce społeczeństwa”? Po co używać tak niejasnych i dwuznacznych pojęć, a nie mówić jasno i konkretnie? Czy jest tak, że terminy te mogą być później dowolnie definiowane i odpowiednio wykorzystywane na rzecz nowego porządku świata, choć być może przebrane za „nową kulturę”?

Franciszek dodaje, że „inny świat jest możliwy i jesteśmy wezwani, aby nauczyć się go budować”. Dla Katolika ten inny świat został zapoczątkowany wraz z przyjściem w ciele Mesjasza, naszego Błogosławionego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Dlatego cały czas dzielimy na epoki p.n.e. (Przed Chrystusem) i po Chr. (Anno Domini, „Rok Pański”). Nie potrzeba innego świata - wystarczy, że zastosujemy wszystkie dostępne nam środki duchowe i nadprzyrodzone, które zostały nam z miłością zasłużone i hojnie dane nam przez Chrystusa. Przekształcenie świata w świat prawdziwego pokoju i prawdziwego braterstwa jest zadaniem nadprzyrodzonym, które wymaga Bożej pomocy - przez łaskę i prawdziwą Wiarę. O tym Franciszek nic nie mówi.

Podobnie jak francuscy Silloniści z początku XX wieku, Bergoglio bezczelnie utrzymuje, że prawdziwy Kościół Katolicki „po dziewiętnastu wiekach […] nie był jeszcze w stanie zbudować na tym świecie społeczeństwa na prawdziwych fundamentach; Nie zrozumiał społecznych pojęć autorytetu, wolności, równości, braterstwa i godności ludzkiej… ”, oburzające i śmieszne stanowisko, które Papież św. Pius X potępił w swoim liście apostolskim Notre Charge Apostolique z 1910 r.

Tak więc Franciszek utrzymuje nie tylko, że „inny świat jest możliwy”, ale także, że „jesteśmy wezwani, aby nauczyć się go budować”. Naprawdę? Przez kogo? Kto nas do tego „wzywa”? Fałszywy Papież nic nie mówi i łatwo zrozumieć dlaczego. Ponieważ nikt nie wzywa; na pewno nie nasz Błogosławiony Pan. W jego nikczemnej sprawie jest po prostu użyteczne, aby postępować tak, jakbyśmy „zostali powołani”, by robić to, co proponuje. Jeśli ktoś woła o to, to masoni lub podobni wywrotowcy, których cel św. Pius X określił jako „zorganizowany ruch apostazji we wszystkich krajach, zmierzający do zbudowania jakiegoś uniwersalnego Kościoła, w którym nie będzie już ani dogmatów, ani hierarchii, ani prawideł dla ducha, ani hamulca dla namiętności. A który, gdyby mógł odnieść zwycięstwo, przywróciłby w świecie, pod pozorem wolności i godności ludzkiej, panowanie przebiegłości i siły oraz ucisk słabych, wszystkich tych, którzy pracują i cierpią.”(Notre Charge Apostolique).

To prawda, że ​​Franciszek zawsze występuje przeciwko uciskowi słabych, cierpiących itp., zwłaszcza we Fratelli Tutti. Ale to jest zwykłe ubieranie się na pokaz, aby osiągnąć cel, który w istocie doprowadzi do światowego komunizmu. Pod rządami komunistów, a nawet socjalistów, cała ludność jest uciskana, właśnie przez „zalegalizowaną przebiegłość i siłę”, pod pretekstem dobra wspólnego. Pod takimi marksistowskimi rządami naprawdę wszyscy są równi ekonomicznie - równie biedni, to znaczy bez szans na poprawę własnej sytuacji.

Budowanie nowej utopii Bergoglio polega na „zaangażowaniu każdego aspektu naszego człowieczeństwa”, jak sam grozi w swoim przesłaniu. Co to dokładnie oznacza, jak zwykle można zgadywać, ale jedno jest jasne: Franciszek ma na myśli biznes. Jest gotowy, aby uruchomić te „procesy” i ruszyć naprzód na pełnych obrotach. Nic nie ma pozostać takie, jakie było. I ten koszmar jest tym, co sprzedaje światu jako marzenie (patrz Fratelli Tutti, nr 8)!

Na koniec Franciszek wymienia siedem punktów, do których on i wszyscy uczestnicy jego Global Compact on Education zobowiązują się. To zwykłe gadanie o człowieku, godności, marginalizowanych ludziach i środowisku. Należy zauważyć, że dorzucił kilka okruchów dla swoich konserwatywnych zwolenników: identyfikuje rodzinę jako „pierwsze i zasadnicze miejsce edukacji” (chociaż wraz z Amoris Laetitia i jego unieważnieniami małżeństw, otworzył śluzy by zalać to czym w ogóle jest rodzina); i szybko kiwa głową w stronę „objawionego Słowa Bożego i chrześcijańskiego humanizmu” jako inspiracji dla doktryny społecznej, którą zaleca jako „punkt odniesienia” dla „procesów twórczych i przemian” dotyczących planu edukacyjnego. Taaa, jasne.

Pomimo kwiecistego języka, którym Bergoglio może użyć do oszukania mas, rezultatem będzie całkowicie pozbawiona Chrystusa edukacja, wpajająca zasady masonerii i zorganizowany naturalizm niczego nie podejrzewającym duszom, pod pretekstem braterstwa i ludzkiej godności.

Przypomina to, co potępił Papież Pius XI w 1929 roku:

[…]Z tego właśnie wynika, że przeciwną fundamentalnym zasadom wychowania jest tzw. szkoła “neutralna” albo “świecka”, z której religię się wyklucza. Zresztą, taka szkoła praktycznie jest niemożliwa, ponieważ w rzeczywistości staje się ona niereligijną. Zbyteczna powtarzać to wszystko, co w tym przedmiocie orzekli Nasi Poprzednicy, zwłaszcza Pius IX, Leon XIII, w których to czasie w szczególny sposób w szkole publicznej począł się panoszyć laicyzm. Ponawiamy i potwierdzamy te ich orzeczenia , a zarazem przepisy świętych Kanonów, które zabraniają Katolickim dzieciom uczęszczać do szkół akatolickich, albo neutralnych, lub mieszanych tj. dostępnych dla Katolików i niekatolików bez żadnej różnicy, i tylko w pewnych okolicznościach czasu i miejsca, jedynie za zdaniem Ordynariusza, ze specjalnymi zastrzeżeniami, pozwalają to tolerować . Nie mogą też Katolicy zgodzić się na taką mieszaną szkołę (gorzej, jeśli jest ona jedyna i dla wszystkich obowiązkowa), w której, jakkolwiek ubocznie, mogą pobierać naukę religii, przecie resztę nauczania otrzymują od nauczycieli niekatolików, razem z uczniami niekatolikami.

Albowiem nie przez to samo, że w szkole się udziela (często bardzo skąpo) nauki religii, staje się ona zgodną z prawami Kościoła i chrześcijańskiej rodziny, i godna, by do niej uczęszczali Katolicy uczniowie. By była ona taką, potrzeba, żeby całe nauczanie i całe urządzenie szkoły: nauczyciele, programy, książki wszystkich przedmiotów były przejęte chrześcijańskim duchem pod macierzyńskim kierunkiem i czujnością Kościoła w ten sposób, żeby religia była prawdziwie podstawą i uwieńczeniem całego wykształcenia, na wszystkich stopniach, nie tylko początkowych, ale i średnich i wyższych..

(Papież Pius XI, Encyklika Divini Illius Magistri, 79-80; podkreślenie dodane).

Naturalistyczny pakt na rzecz globalnej edukacji, za którym Franciszek opowiada się w imię „braterstwa”, jest wysoce wywrotowy w stosunku do prawdziwego chrześcijańskiego rozumienia społeczeństwa, rodziny, edukacji i ostatecznego celu człowieka - i właśnie dlatego on go wprowadza. Koronawirus to kolejna najbardziej pożądana wymówka, aby wepchnąć go wszystkim do gardła.

Jaki pożytek przyniesie naturalna więź braterstwa, kiedy nie ma więzi, która oświeca intelekty i kieruje wolę do celu, dla którego został stworzony człowiek?

Dlatego gorąco zachęcamy waszych wiernych, chociaż pochodzą z różnych regionów i języków, aby zachowali to o wiele wspanialsze pokrewieństwo, które rodzi się ze wspólnoty wiary i wspólnych sakramentów. Każdy bowiem, kto jest ochrzczony w Chrystusie, ma jednego Pana i jedną wiarę; są jednym ciałem i jednym duchem, o ile są powołani do jednej nadziei. […] Należy nieustannie wpajać wiernym pokrewieństwo dusz, które pochodzi od Chrystusa i wykorzenić wszelką stronniczość. „Albowiem większe jest ojcostwo Chrystusa niż ojcostwo krwi: albowiem braterstwo krwi dotyka tylko podobieństwa ciała; braterstwo Chrystusa jest jednak wyrazem jednomyślności serca i ducha, jak napisano: Jedno było serce, jeden duch rzeszy wierzących ”[św. Maximus].

(Papież Leon XIII, Encyklika Reputantibus, 5; podkreślenie dodane).

To, czego ten świat potrzebuje, to nie jakieś bezbożne, wielościenne wychowanie do „braterstwa” opartego na ludzkiej godności, tak jakby grzech pierworodny nigdy nie wszedł na świat; potrzebuje tego, co Papież św. Pius X zalecił w 1903 roku: „Głosimy, że w Najwyższym Pontyfikacie nie mamy innego programu, jak tylko„ przywrócenie wszystkiego w Chrystusie ”(Ef. 1:10), aby„ Chrystus mógł być wszystkim i we wszystkim ”(Kol 3:2)” (Encyklika E Supremi, n. 4).

Cóż to za kontrast z programem jezuickiego dzikiego lokatora (squatter), który od 2013 roku okupuje  pensjonat w Watykanie.

 

 

 

Tłumaczenie polskie za:

https://novusordowatch.org/2020/10/bergoglio-global-compact-education-examined/

Przerwa