Czy nikt nie jest
godzien przyjmowania Komunii Świętej? Odrzucenie zarzutów „kardynała” Blase’a
Cupicha
5 czerwca 2021
Edytowano: 23.06.2021
Tłumaczenie polskie za:
https://novusordowatch.org/2021/06/unworthy-communion-response-to-blase-cupich/
Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięte z Biblii Wujka (1962)
Teologiczne bzdury pod płaszczykiem pobożności i pokory…
„Gdyż tacy fałszywi apostołowie są to robotnicy zdradliwi, przybierający postać apostołów Chrystusowych
”. (2 Kor 11,13)
Jednym z największych
teologicznych krętaczy w amerykańskim Kościele Vaticanum II jest „kardynał”
Blase J. Cupich, rzekomy katolicki arcybiskup Chicago.
https://novusordowatch.org/2018/02/conscience-sin-new-paradigm-cupich-cambridge/
Najnowszym przykładem jest jego
pobożnie brzmiący artykuł „Wszyscy jesteśmy niegodni”, opublikowany kilka dni
temu przez Chicago Catholic. W nim
ten modernistyczny fałszywy pasterz przybiera ponurą minę i przekonuje, że
skoro każdy jest niegodny Bożych darów, a jednak Bóg i tak nas kocha, nie
powinniśmy „osądzać” innych i wykluczać ich z przyjmowania Komunii św.
https://www.chicagocatholic.com/cardinal-blase-j.-cupich/-/article/2021/06/03/we-are-all-unworthy
Chociaż nie wymienia on wyraźnie
żadnego nazwiska ani żadnej kwestii, biorąc pod uwagę tło ostatnich
kontrowersji w Stanach Zjednoczonych, jasne jest, że Cupich ma na myśli toczącą
się potyczkę w sekcie Vaticanum II o to, czy ludzie, którzy publicznie i dumnie
popierają rozdzieranie kończyn nienarodzonych dzieci i wysysanie ich mózgów
przez płatnego zabójcę przebranego za lekarza są „godni” otrzymania opłatka
Novus Ordo (niepoprawnie nazywanego „Komunią Świętą”). Cupich myśli, że znalazł
sprytny argument: Nie, oni nie są
godni i ty też nie, więc zamknij się!
https://novusordowatch.org/2021/05/unholy-communion-abortion-supporters/
Publikując swój artykuł na kilka
dni przed uroczystością Bożego Ciała, dodaje zniewagę do zranienia.
Oto co pisze:
Każdy dzień z
Bogiem, który jest zarówno tym innym, jak i naszym przybranym rodzicem, to nowy
dzień, szansa na nowy początek. Powinniśmy też mieć taką pokorę, jeśli chodzi o
sposób, w jaki traktujemy innych.
Dlatego
powinniśmy unikać wszelkich prób rezygnacji z siebie lub innych. Dlatego nie powinniśmy
być podejrzani o jakąkolwiek rozmowę o wykluczaniu ludzi lub uznawaniu ich za
niegodnych.
Pamiętajmy o
naszej odpowiedzi na zaproszenie do udziału w procesji komunijnej: „Panie, nie
jestem godzien… ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”.
Podczas
modlitwy eucharystycznej nazywam siebie „niegodnym sługą Pana”. Kościół i jego
przywódcy są wezwani do formowania ludzi, a nie do utrudniania łaski Bożej
przez wykluczanie ich lub osądzanie. Sąd pozostawiamy Bogu.
(„Kardynał”
Blase Cupich, „Wszyscy jesteśmy niegodni”, Chicago
Catholic, 2 czerwca 2021)
Zdemontujmy te śmieci krok po
kroku:
„Każdy dzień z Bogiem, który jest zarówno tym innym, jak i naszym
przybranym rodzicem, to nowy dzień, szansa na nowy początek. Powinniśmy też
mieć taką pokorę, jeśli chodzi o sposób, w jaki traktujemy innych”.
Pierwszym krokiem do nowego
początku jest uznanie swoich grzechów takimi, jakimi są. Nie mówimy tu po
prostu o abstrakcyjnym, ogólnym uznaniu, że ktoś zgrzeszył, ale o konkretnym
rozpoznaniu i uznaniu poszczególnych specyficznych grzechów śmiertelnych w
gatunkach i liczbie. Bez tego uznania nie jest możliwa żadna poważna zmiana
życia, ani też szczególny nadprzyrodzony żal za nie.
Jeśli chodzi o grzechy
śmiertelne, które są publiczne,
Święta Matka Kościół wie, że sposobem na poprowadzenie grzesznika z powrotem do
Boga – a tym samym umożliwienie „nowego początku” – jest surowe zganienie go i
ukaranie. Taka kara może polegać na odmowie
sakramentów, nałożeniu na niego interdyktu lub, w szczególnie ciężkich
przypadkach, na całkowitym wykluczeniu z komunii przez ekskomunikę.
Tak czytamy w prawie kościelnym
(kanon 855 §1):
Katolikom, o
których publicznie wiadomo, że są niegodni (na przykład ekskomunikowanym lub
objętym zakazem, lub którzy są ewidentnie o złej reputacji) należy odmówić Komunii
Świętej, dopóki ich skrucha i poprawa nie zostaną ustalone i nie zostanie uczynione
zadośćuczynienie publicznemu zgorszeniu, które dali.
(Ks. Stanislaus Woywod, A Practical Commentary on the Code of Canon
Law,rev. by ks. Callistus Smith [Nowy Jork: Joseph F. Wagner, 1952),
n. 753.)
To są kary lecznicze. Ich bezpośrednim celem jest, aby grzesznik pokutował i
powrócił do Boga, a kiedy to się stanie – poprzez czyn, który również musi być publicznie zamanifestowany – kary
zostaną zniesione.
Taki sposób postępowania wcale
nie jest nierozsądny. W rzeczywistości tak działa sam Bóg i chce, by Jego
uczniowie tak działali, zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Na
przykład:
Powiedz do
nich : Żyję ja, mówi Pan Bóg, nie chcę śmierci bezbożnego, ale żeby się
nawrócił bezbożny od drogi swej, a żył. Nawróćcie się, nawróćcie się od dróg
waszych bardzo złych ! I czemu macie umierać, domu Izraela?
(Księga
Ezechiela 33:11)
Bo jeśli się
wy nawrócicie do Pana, bracia wasi i synowie będą mieć miłosierdzie u panów
swoich, którzy ich w niewolę pobrali, i wrócą się do tej ziemi ; bo dobrotliwy
i miłosierny jest Pan, Bóg wasz, i nie odwróci oblicza swego od was, jeśli się
do niego nawrócicie.
(2 Kronik
30:9)
Jeśliby zaś
zgrzeszył przeciw tobie brat twój, idź, a upomnij go wobec siebie i jego
samego; jeśli cię usłucha, pozyskasz brata twego. Ale jeśli cię nie usłucha,
weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, aby na zeznaniu dwóch albo trzech
świadków opierała się wszelka sprawa. A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz
Kościołowi; a jeśliby i Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin i
celnik. Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane i
w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.
(Mateusza
18:15-18)
Gdy zaś
jesteśmy sądzeni, przez Pana jesteśmy karani, abyśmy nie byli potępieni z tym
światem.
(1 Koryntian
11:32)
Czy nasz Błogosławiony Pan
zbeształ uczonych w Piśmie i faryzeuszy ze złośliwości lub złości? Nie. Zganił
ich i ochrzanił na oczach wszystkich, ponieważ ich kochał i dążył do ich
nawrócenia, a także ostrzegał przed nimi innych:
[Bóg] który
chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i przyszli do uznania prawdy.
(1 Tymoteusza
2:4)
Albowiem
powiadam wam, że jeśli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej, niż
doktorów zakonnych i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.
(Mateusza
5:20)
Jeruzalem,
Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są
posłani; ile razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jako kokosz zgromadza
kurczęta swoje pod skrzydła, a nie chciałoś? Oto wam zostanie dom wasz pusty.
(Mateusza
23:37-38)
Wracając teraz do pustych
frazesów pana Cupicha:
„Dlatego powinniśmy unikać wszelkich prób rezygnacji z siebie lub
innych. Dlatego nie powinniśmy być podejrzani o jakąkolwiek rozmowę o
wykluczaniu ludzi lub uznawaniu ich za niegodnych”.
Wykluczanie niegodnych to nie
rezygnacja z nich. Jest to raczej ostatnia deska ratunku, aby skłonić ich do
skruchy. Jest to „twarda miłość”, którą każdy rodzic okaże swojemu dziecku, aby
sprowadzić je z powrotem na prostą i wąską drogę, zamiast pozostawić je na
pastwę grzechów i błędnych ścieżek — co
byłoby naprawdę rezygnacją z niego.
Św. Paweł Apostoł był całkiem
jasny, jeśli chodzi o wykluczenie tych, którzy są ewidentnie niegodni:
Uprzątnijcież
stary kwas, abyście byli nowym zaczynem, jak jesteście przaśni. Albowiem Pascha
nasza ofiarowany jest Chrystus. A tak świętujmy nie na starym kwasie, ani na
kwasie złości i przewrotności, ale na przaśnikach szczerości i prawdy.
Napisałem wam w liście, abyście nie przestawali z rozpustnikami. Nie w
ogóle z rozpustnikami tego świata, albo z chciwcami, albo z drapieżcami, albo z
bałwochwalcami, bo inaczej musielibyście wyjść z tego świata. Lecz raczej
napisałem wam, abyście nie przestawali, jeśli ten, co się bratem nazywa,
jest rozpustnikiem, albo chciwcem, albo bałwochwalcą, albo złorzeczącym, albo
pijanicą, albo drapieżcą, żebyście z takim nawet nie jedli. Czyż bowiem do
mnie należy sądzić tych, co są zewnątrz ? Czyż tych, co są wewnątrz, nie wy
sądzicie ? Tych bowiem, co są zewnątrz, będzie Bóg sądził. "Wyrzućcie
złego spośród siebie."
(1 Koryntian
5:7-13)
Widzimy więc, że to św. Paweł,
piszący pod boskim natchnieniem, wzywał nas do wykluczenia pewnych osób i ich marginalizacji.
W rzeczywistości, pisząc do
Tesaloniczan, ten sam Apostoł wyjaśnił nawet, jaki jest cel tego wyłączenia: „Jeżeli
ktoś nie posłucha słów naszego listu, tego sobie zaznaczcie i nie obcujcie z
nim, aby się zawstydził” (2 Tes 3,14). Wstyd może być bardzo zbawienną
rzeczą!
W swoim Pierwszym Liście do
Koryntian św. Paweł również mówi bezpośrednio i wyraźnie o kwestii niegodności przyjmowania Komunii
Świętej:
Ilekroć bowiem
będziecie jedli ten chleb i pili kielich, będziecie opowiadać śmierć Pańską, aż
przyjdzie. Tak więc ktokolwiek by jadł ten chleb, albo pił kielich Pański
niegodnie, będzie winien ciała i krwi Pańskiej. Niech zaś każdy bada samego
siebie i tak niech je z chleba tego i pije z kielicha. Kto bowiem je i pije
niegodnie, sąd sobie je i pije, nie rozróżniając ciała Pańskiego. Dlatego wśród
was wielu chorych i słabych i wielu zasnęło
(1 Koryntian
11:26-30)
Co, „arcybiskup” Chicago przez
całe życie w tajemniczy sposób pomijał te fragmenty? Oczywiście nie. Cupich
doskonale wie, co robi — nie jest idiotą. Celowo wprowadza ludzi w błąd, aby
jeszcze bardziej zrujnować dusze.
„Pamiętajmy o naszej odpowiedzi na zaproszenie do udziału w procesji
komunijnej: „Panie, nie jestem godzien… ale powiedz tylko słowo, a będzie
uzdrowiona dusza moja” ”.
Więc jak to jest? Czy wszyscy jesteśmy niegodni, czy też
powinniśmy powstrzymać się od „wykluczania ludzi lub uznawania ich za
niegodnych”? Cupich nie może mieć tego w obie strony.
W każdym razie, przy tej linii
argumentacji arcyświeckiego „biskupa” z Chicago po prostu jest nieszczery,
ponieważ celowo miesza różne rodzaje
lub poczucie niegodności.
Tak, w ścisłym tego słowa znaczeniu, wszyscy jesteśmy niegodni, jak
głosimy na każdej Mszy Świętej: Domine,
non sum dignus… („Panie, nie jestem godzien…”). W końcu, jak zwykłe
stworzenie mogłoby być kiedykolwiek „godne” – w sensie zasługiwania na Boga lub posiadania
pretensji do Boga – przyjęcia samego Ciała i Krwi Boga Wcielonego?!
Ale jest inny rodzaj poczucia niegodności.
Możemy to nazwać kanoniczną
niegodnością. Rozumie się przez to, że publicznie przekroczyliśmy prawo moralne
i/lub kościelne do tego stopnia, że Kościół zabrania nam przystępowania do
sakramentów, dopóki nie zmienimy naszego życia, ponieważ przyjmowanie ich bez
uprzedniej pokuty stanowiłoby śmiertelny grzech świętokradztwa i
niewypowiedziane zgorszenie dla innych. Jak pisze św. Paweł: „Grzechy
niektórych ludzi są jawne, wyprzedzające sąd; za niektórymi zaś w ślad idą” (1
Tm 5,24).
„Podczas modlitwy eucharystycznej nazywam siebie ‚niegodnym sługą
Pana’”.
„Niegodna” część nie mogłaby być
bardziej dokładna; to część „sługi” jest niewłaściwie ulokowana. Pan Cupich nie
jest sługą Bożym, godnym czy niegodnym; jest wrogiem Boga. Szymon Piotr był
niegodnym sługą Bożym; Judasz Iskariota był Jego wrogiem.
https://novusordowatch.org/2014/12/blase-cupich-enemy-of-christ/
„Kościół i jego przywódcy są wezwani do formowania ludzi, a nie do
utrudniania łaski Bożej przez wykluczanie ich lub osądzanie. Sąd pozostawiamy
Bogu”.
Niezbędnym elementem formowania
ludzi jest karanie ich, gdy poważnie zbłądzą. Wie o tym każdy rodzic — w
istocie wie o tym każde dziecko.
To samo dotyczy Kościoła i nie ma
to nic wspólnego z „przeszkadzaniem Bożej łasce”, tak samo jak św. Paweł
nawołujący Koryntian do nieprzyjmowania Komunii św niegodnie był przeszkodą
łaski. Wręcz przeciwnie, ponieważ „kto bowiem spożywa i pije nie zważając na
Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije”, nie ma przeszkody w łasce; blokowana jest dodatkowa (wieczna) kara. Wykluczenie
Kościoła przez publiczną odmowę sakramentów samo w sobie jest łaską,
miłosierdziem okazywanym krnąbrnemu grzesznikowi.
Nie jest prawdą, że cały sąd
należy pozostawić Bogu. Daleko od tego. Chrystus Pan faktycznie dał Swojemu
Kościołowi szczególną władzę rządzenia i sądzenia (jurysdykcji): „Zaprawdę
powiadam wam: Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane i w niebie, a
cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie” (Mt 18,18).
Nie tylko Kościół ma prawo i obowiązek osądzać, nawet pojedynczy Katolik
może i musi osądzać w niektórych sprawach. Na przykład, jak Chrześcijanin ma
„strzec się kwasu faryzeuszy” (Mk 8,15), jeśli nie może sądzić? Jak Katolik ma
odróżnić prawdziwego pasterza od najemnika, a zwłaszcza wilka (por. J 10,11-14)
lub prawdziwą Ewangelię od fałszywki (por. Ga 1:8-9), jeśli pozostawia wszelki
osąd Bogu?
Jak mamy „wystrzegać się
fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są wilkami
drapieżnymi” (Mt 7:15), nie osądzając ich? Rzeczywiście, jak mamy być posłuszni
nakazowi Chrystusa: „Nie sądźcie według pozorów, ale sądźcie sądem
sprawiedliwym” (J 7:24), jeśli powstrzymamy się całkowicie od osądzania?
„Duchowny zaś rozsądza wszystko i sam od nikogo nie bywa
sądzony” (1 Kor 2,15).
Prawda jest taka, że dalecy od
nie osądzania w ogóle, mamy po prostu powstrzymać się od osądzania pochopnego, to znaczy nie mamy wydawać niekorzystnego osądu bliźniego bez wystarczających dowodów. Nawet jeśli
mamy wystarczające dowody, powinniśmy
myśleć o naszym bliźnim tak dobrze, jak to możliwe. Typowym przykładem jest to,
że jeśli ktoś mówi do nas niemiłe słowo, nie powinniśmy po prostu zakładać, że
zostało to uczynione ze złośliwości lub z rozmyślnego pragnienia urazy, ale że
być może zaistniały okoliczności łagodzące, które czynią ten czyn mniej niż w
pełni zawinionym.
Ta szlachetna i wybitnie rozsądna
zasada — zgodna ze Złotą Regułą (por. Łk 6,31) i doktryną miłości (por. 1 Kor
13) — została całkowicie zniekształcona i naciągnięta aż do śmierci przez ludzi
takich jak „kardynał” Cupich, którzy nieustannie manipulowali nią i nadużywali
w celu usprawiedliwienia i umożliwienia ludzi, którzy popełniają najbardziej
ohydne czyny. To pozwala im bezkarnie przebierać się za „pobożnych Katolików”,
ku oszołomieniu i szkodzie dusz.
Jednym ze sposobów dowiedzenia
się, że argumentacja Cupicha jest nieszczera, jest sprawdzenie, czy
kiedykolwiek marzył o zastosowaniu jej do innego scenariusza, który jest bardzo
bliski i drogi jego sercu. Na przykład, czy można sobie wyobrazić, że Cupich
zastosowałby podejście „nie oceniaj” do akceptowania, tolerowania lub
usprawiedliwiania rasizmu, dyskryminacji, „homofobii”, budowania murów
granicznych lub wykorzystywania środowiska? Zadawać pytanie to odpowiadać na
nie.
W zgniłym artykule Cupicha jest
więcej rzeczy, które zasługują na komentarz, ale ograniczymy się do
skomentowania jeszcze tylko jednego cytatu. Mówi: „Codzienna świadomość, że Bóg
zaadoptował nas wszystkich, przypomina nam, że Bóg, jak każdy rodzic, nie
odmówi nam niczego ani nie przestanie nas kochać ani nie zawiedzie zapewnić nam
nowych możliwości rozwoju i dojrzewania”.
To jest po prostu, jak określiłby
to bp. Donald Sanborn „obornik bydlęcy”.
https://novusordowatch.org/2019/06/bishop-sanborn-history-of-christendom/
Po pierwsze, Bóg nie zaadoptował
nas wszystkich, nawet wszystkich Katolików.
„Adopcja synów” (Ga 4:5) nie przychodzi
wraz z niezatartym znakiem chrztu, ale ze stanem łaski uświęcającej. Kiedy
tracimy stan łaski, przestajemy być przybranymi dziećmi Boga i wracamy do bycia
„dziećmi gniewu” (Ef 2:3):
Człowiek sprawiedliwy
[…] jest dzieckiem Bożym jedynie dzięki posiadaniu łaski uświęcającej, która
może zostać utracona przez grzech śmiertelny, a w konsekwencji opiera się na
wolnej relacji, która może zostać rozwiązana przez człowieka tak dobrowolnie,
jak została zawarta między nim a Bogiem.
(Mgr. Joseph Pohle, Dogmatic Theology, t. 7, s. 358-359)
Ale ponieważ
wszystkie grzechy śmiertelne, nawet te myślne, czynią ludzi dziećmi gniewu [Ef.
2:3] i nieprzyjaciółmi Boga, trzeba za nie wszystkie prosić Boga o przebaczenie
przez otwarte i pokorne wyznanie.
(Sobór
Trydencki, sesja 13, rozdz. 5; Denz. 899)
Albowiem ten
Duch daje świadectwo duchowi naszemu, że jesteśmy synami bożymi. Jeśli zaś
synami, to i dziedzicami: mianowicie dziedzicami bożymi, a współdziedzicami
Chrystusowymi; jeśli tylko współcierpimy, abyśmy też byli współuwielbieni.
(Rzymian
8:16-17)
Również pogląd Cupicha, że Bóg
niczego nam nie odmówi, bez względu na to, jak bardzo jesteśmy zatwardziali w
grzechu, jest podobnie fałszywy. W rzeczywistości jest tak ewidentnie fałszywy,
że nie wymaga odpowiedzi, zwłaszcza że został zaoferowany bez żadnych
dowodów.
Wszystko to wystarczy, aby ustawić
fałszywego kardynała-arcybiskupa na swoim miejscu. Jest duchowym zwodzicielem
najgorszego rodzaju. Jego stałych i konsekwentnych nauk i zachowań po prostu
nie da się rozsądnie wytłumaczyć w żaden inny sposób. Nie wolno nam osądzać
pochopnie, ale też nie wolno nam być głupcami (por. Mt 10:16)! Jak pisał św.
Robert Bellarmin, „byłoby to najbardziej nieszczęśliwym stanem Kościoła, gdyby
został zmuszony do uznania wilka, wyraźnie grasującego, za pasterza” (De Romano Pontifice, Księga II, rozdział
30; tłumaczenie Granta). .
Przy okazji: plotka głosi, że
Franciszek chce mianować 72-letniego Cupicha głową watykańskiej Kongregacji Biskupów, dykasterii
odpowiedzialnej za wybór „biskupów” dla całego świata.
https://www.catholicnewsagency.com/news/246355/is-cardinal-cupich-on-his-way-to-the-vatican
Pod względem teologicznym i
duszpasterskim Cupich jest zasadniczo klonem Franciszka, ale jest tak bardzo
poza nawiasem, że nawet profesjonalny wielbiciel Franciszka, Mark Shea, nie
aprobuje go. Jego zostanie prefektem wspomnianej kongregacji pomogłoby
zapewnić, że większość nowych „katolickich biskupów” na świecie będzie
mini-Bergoglio – lub gorzej.
https://novusordowatch.org/2014/11/mark-shea-elton-john-francis/
W 2015 roku, u szczytu skandalu
związanego ze sprzedażą części dla dzieci Planned
Parenthood, Cupich niesławnie skomentował:
Podczas gdy
handel szczątkami bezbronnych dzieci jest szczególnie odrażający, nie mniej
powinniśmy być zbulwersowani obojętnością wobec tysięcy ludzi, którzy
codziennie umierają z powodu braku przyzwoitej opieki medycznej; którym odmawia
praw przez zepsuty system imigracyjny i rasizm; którzy cierpią głód, bezrobocie
i niedostatek; którzy płacą cenę za przemoc w dzielnicach nasyconych bronią;
lub którzy są zabijani przez państwo w imię sprawiedliwości.
(Blase Cupich, cytowany w „For
Archbishop Cupich, Planned Parenthood videos should urge us to fight all social
ills”, Catholic News Agency, 6
sierpnia 2015 r.)
https://www.catholicnewsagency.com/news/32437/for-archbishop-cupich-planned-parenthood-videos-should-urge-us-to-fight-all-social-ills
https://www.youtube.com/watch?v=2Q8r0wJpJLk
Najwyraźniej człowiek serca
Bergoglio!
Prawda jest taka, że Cupich nie
jest Katolikiem, nawet Katolikiem świeckim. Jest antykatolickim działaczem i
agitatorem, którego zadaniem jest ewidentnie niszczenie i rujnowanie wszelkich
pozostałości Katolicyzmu, które mogą pozostawać w duszach.
Jego najnowsza monografia, w
której argumentuje za (nie)godnością wszystkich do Eucharystii, ma po prostu
zapewnić wszystkim pseudokatolikom, którzy propagują wielkie duchowe i doczesne
zło na szkodę dobra wspólnego, jednocześnie ogłaszając się „pobożnymi Katolikami”
i kręcą się wśród duchowieństwa na wysokich stanowiskach będą mogli to robić
bezkarnie i z powodzeniem.
To właśnie robi tutaj Cupich, a
całe gadanie o „nowym początku” i „nie poddawaniu się” i „pokorze” to tylko
duchowa manipulacja. Jest w tym profesjonalistą. Z jakiego innego powodu
Franciszek wysłałby go do Chicago i uczynił „kardynałem”?
Podsumowując: tak, rzeczywiście,
ściśle mówiąc, wszyscy jesteśmy niegodni Ciała i Krwi naszego Pana i Odkupiciela.
Ale niektórzy, odpowiadając na łaskę Bożą, nadnaturalnie żałują swojej niegodności i dlatego Bóg czyni ich godnymi dzięki Swojej łasce i miłosierdziu; podczas gdy
inni są zatwardziali w swojej
niegodności i dumnie ją eksponują,
przez co Bóg ich odrzuca i wymiotuje ze swoich ust (por. Ap 3,16;
Mt 15,7-9).
Odejdźmy od Blase’a Cupicha.