poniedziałek, 22 listopada 2021

Koniec świata jaki znacie - ks. Eldracher na Ostatnią Niedzielę po Zielonych Świątkach

 

Koniec świata jaki znacie - ks. Eldracher na Ostatnią Niedzielę po Zielonych Świątkach

 


Tytuł oryginalny: The End of the World as You Know It by Fr. Eldracher

Źródło: Sermon_Pentecost_XXVI_The_End_of_the_World_as_You_Know_It_by_Fr._Eldracher_11-21-21.mp3

https://mostholytrinityseminary.org/sermons/

 

 

Tak też i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, w drzwiach.

 

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.

 

Dziś jest ostatnia niedziela roku liturgicznego i jest to również najbardziej stosowne, aby święta Matka Kościół przedstawiła nam w dzisiejszej Ewangelii przemówienie naszego Pana o zburzeniu Jerozolimy i o końcu świata. Już wkrótce rozpoczniemy Adwent - pierwszy wielki liturgiczny okres modlitwy i pokuty. Dlatego też jest dla nas bardzo pożyteczne, aby w tym czasie rozważyć nasze życie w perspektywie naszego ostatecznego końca, abyśmy mogli mądrze wykorzystać nasz czas w ciągu najbliższych kilku tygodni, by przygotować się na przyjście naszego błogosławionego Pana w Boże Narodzenie, kiedy przyjdzie jako nasz Odkupiciel, a także przygotować się na Jego przybycie na Jego powrót, gdzie będzie naszym Sędzią.

 

Nie bez powodu nasz Zbawiciel w dzisiejszej Ewangelii mówi zarówno o zbliżającym się zniszczeniu Jerozolimy, wydarzeniu, które nastąpi za życia wielu Jego słuchaczy, jak i o końcu świata, którego nikt z tamtych nie miał doświadczyć. Z jednej strony nasz Pan używa tej mowy jako środka, aby ukryć przed nami, kiedy nadejdzie czas końca świata, bo to jest wiadome tylko Bogu. Z drugiej strony, nasz błogosławiony Pan używa tej mowy jako przypomnienia każdemu z nas, że świat, przynajmniej taki, jaki znamy, może się w każdej chwili zakończyć. Tak jak nie znamy czasu końca świata, tak też nie znamy czasu własnej śmierci.

 

Gdy zbliżamy się do końca roku liturgicznego, zatrzymajmy się i zastanówmy nad minionym rokiem. Każdy z nas tutaj dzisiaj jest o rok bliżej swojego sądu. Rok bliżej wieczności. W zeszłym roku słuchaliśmy dzisiejszej Ewangelii. Czy miniony rok przybliżył nas do Boga, czy do własnego potępienia? Gdybyśmy mieli cofnąć się myślami do stanu naszej duszy w zeszłym roku, kiedy to ostatnio ostrzegano nas o końcu świata, gdzie powinniśmy szczerze się umiejscowić? Czy moglibyśmy naprawdę powiedzieć, że podjęliśmy szczery wysiłek, aby przezwyciężyć nasze szczególne lub dominujące wady? Czy pielęgnowaliśmy te cnoty, których najbardziej potrzebowaliśmy? A może zamiast tego dążyliśmy do światowych zysków ponad skarbami w niebie? Jak ostrzegała nas wczorajsza Ewangelia, jest to naprawdę wskazanie, gdzie spoczywają nasze uczucia. Albowiem gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje. Gdyby nasze zbawienie zależało wyłącznie od tego ostatniego roku naszego życia, jaki byłby wyrok wydany na nas przez Boskiego Sędziego?

 

Myśli takie jak te, powinniśmy rozważać, abyśmy teraz mieli czas na ustalenie, co powinniśmy zrobić w nadchodzącym okresie Adwentu, abyśmy mogli godnie przyjąć naszego Zbawiciela jako niemowlę w Boże Narodzenie; i abyśmy nie tracili czasu ani by rozpocząć drogę do zbawienia, ani by zrobić na niej wielki postęp w kierunku naszego niebiańskiego przeznaczenia.

 

Rozważając, jakie wysiłki powinniśmy podjąć, możemy nauczyć się cennej lekcji od dzieci tego świata. Aby iść za Chrystusem, musimy zaprzeć się samych siebie. Nie możemy nawet przedkładać własnego życia nad wierność Chrystusowi, abyśmy nie stali się niegodni nazywania się Jego uczniami. Wydarzenia ostatniego roku pokazały, że z tego powodu zawstydzają nas dzieci tego świata. Czego nie postanowili odmówić sobie, aby uchwycić szansę przedłużenia swojego życia, a gdyby tego nie robili, mieliby niewielkie ryzyko jego utraty. W naszym kraju tutaj na 26 milionów życie straciło mniej niż 2000 istnień ludzkich. Jednak żadne poświęcenie nie było dlań zbyt wielkie, aby uniknąć niebezpieczeństwa. Gdybyśmy tylko my mieli tak wielką gorliwość o zbawienie własnych dusz!

 

Ile razy w tym samym okresie dusza była pozbawiona życia łaski uświęcającej przez grzech śmiertelny? Nie daj Boże, żeby tak było, ale może nawet jedna osoba popełniła ponad 2000 grzechów śmiertelnych. Uczmy się w tym od dzieci tego świata, które, jak mówi nasz Zbawiciel, roztropniejsi są w rodzaju swoim niż synowie światłości.

 

Co musimy zrobić, aby naśladować ich gorliwość, ale w sposób sprzyjający naszemu zbawieniu?

 

Dzieci tego świata zdecydowały się na pewien ubiór [oryg. – dress code] jako niezbędny sposób uniknięcia niebezpieczeństwa. I w tym są całkowicie logiczni. Nas również obowiązuje ubiór, który chroni nas i innych przed niebezpieczeństwem popadnięcia w grzech śmiertelny. Czy nie powinniśmy tutaj ponownie przyznać, że jesteśmy o wiele mniej gorliwi niż dzieci tego świata?

 

Dzieci tego świata zdecydowały, że pewne czynności, pewne miejsca, pewni ludzie narażają ich szczęście na niebezpieczeństwo i dlatego muszą zatrzymać się i sprawdzić w każdym miejscu, w każdych okolicznościach, czy ich szczęście jest zagrożone. My również wiemy, że pewne czynności, pewne miejsca, pewne osoby zagrażają naszemu wiecznemu szczęściu, a nawet nas go pozbawią. Ale czy moglibyśmy powiedzieć, że byliśmy choćby częściowo tak gorliwi, aby uniknąć tego niebezpieczeństwa, jak dzieci tego świata?

 

Każdego dnia dzieci tego świata badają każdą statystykę, która może dać wskazówkę, jak powinny zmienić swoje postępowanie. Starannie rejestrują dane i nieustannie porównują je z poprzednimi, aby móc monitorować swoje postępy w dążeniu do celu. Czy w porównaniu dbaliśmy o monitorowanie stanu naszej duszy z dnia na dzień? Czy regularnie, codziennie badamy swoje sumienie, nie tylko po to, by odkryć nasze grzechy, ale by ustalić, czy nasze dotychczasowe wysiłki, aby je przezwyciężyć, zakończyły się sukcesem? Jak bardzo zbliżyliśmy się do celu? Czy dziś jesteśmy w większym niebezpieczeństwie niż wczoraj i jakie środki powinniśmy zastosować, aby poprawić nasz stan?

 

Uczcie się gorliwości od dzieci tego świata. Przypomnijcie sobie dzisiaj, że świat, jaki znacie, może się skończyć w każdej chwili. Nie martwcie się, zastanawiając się, czy nadszedł koniec świata. Ta spekulacja jest bowiem bezcelowa. Albowiem Bóg ukrył przed nami odpowiedź i takie spekulacje powodują jedynie niepokój. Możemy nie być świadkami końca świata w naszym życiu, ale z pewnością pewnego dnia umrzemy. Dziś dla swojego zbawienia czyńcie to, co chcielibyście uczynić, by kiedy staniecie przed tronem Boga nie mieć powodu do obaw.

 

Wskazówką jest nam także święto, które dzisiaj obchodzimy, Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny. Święci Joachim i Anna, otrzymawszy najcenniejszy dar, myślą w pierwszej kolejności: oddajmy go Bogu. I tak w wieku 3 lat oddają Bogu Najświętszą Maryję Pannę w świątyni, by mogła tam spędzić swoje dni, żyjąc zawsze najbezpieczniej tylko dla Boga, osłonięta od zła tego świata i myśląc tylko o niebie.

 

W dzisiejszej świętej świątyni Bożej, gdy klękamy przed Najświętszym Sakramentem, postanówmy także odtąd z największą wiernością poświęcić swoje życie służbie Bogu. Ale też z wielkim oddaniem oddajmy się opiece naszej Niebiańskiej Matki, przez której miłosne wstawiennictwo możemy być pewni pokonania wszelkich przeszkód i dokonania postępu w cnocie, abyśmy mogli spędzić całą wieczność, z Nią i z Jej Boskim Synem w niebie. Niech was Bóg błogosławi.

 

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przerwa