środa, 17 marca 2021

Trwała prawda - bp. Donald J. Sanborn

 

Trwała prawda - bp. Donald J. Sanborn

25 grudnia 2020

Tytuł oryginału: Subsistent Truth, by Most Rev. Donald J. Sanborn

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=VHgsn3dl5uA

 

Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.

 

Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Gdy nasz Pan zbliżał się do końca swego ziemskiego życia, mówił o jego początku. Te słowa zostały wypowiedziane do Poncjusza Piłata, gdy był sądzony i skazany na śmierć. Przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Te słowa wskazują nam znaczenie Bożego Narodzenia.

Wszystkie herezje w historii były brakiem wiary w prawdę, o której nasz Pan przyszedł, aby świadczyć. Prawdą, o której zaświadczyć przyszedł, był On sam. Powiedział w innym miejscu Ja jestem prawdą. Przyszedł by zaświadczyć, że ​​druga osoba Trójcy Świętej faktycznie stała się człowiekiem. Ponieważ Bóg jest pierwszą prawdą, słowem wcielonym, drugą osobą Trójcy Świętej, pierwszą prawdą. Nasz błogosławiony Pan jest całą prawdą, ponieważ On jest pierwszą prawdą i trwałą prawdą. Oznacza to, że poza nim nie ma prawdy. Nie ma niczego, czego musiałby się nauczyć lub do czego musiałby się dostosować ponieważ jest trwałą prawdą.  Wszystko, co mu zaprzecza, jest z konieczności fałszem.

Św. Jan mówi, Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga. Tutaj pisał swój list przeciwko Doketystom, którzy nauczali, że Bóg nie przyszedł w ciele, lecz tylko pozornie. Prawie wszystkie herezje atakowały Wcielenie w taki czy inny sposób. We wczesnym kościele mieliśmy całą serię herezji, Menandra, Karpokratesa, Sargona, Marcjona, Valentinusa, Pawła z Samosaty, Teodota, Montanusa, Ariusza - wszyscy zaatakowali boskość Chrystusa. A potem byli tacy, którzy zaatakowali jego człowieczeństwo - Szymon mag, Manicheusz, Eutychiusz, Apollinaris, Nestoriusz - zaatakowali Wcielenie, dzieląc Chrystusa na dwie różne rzeczy, zaprzeczając substancjalnemu zjednoczeniu dwóch natur, a tym samym zaprzeczając także Boskiemu macierzyństwu Najświętszej Maryi Panny.

Protestantyzm zaprzecza Wcieleniu nie w swoim wyznaniu, mówią przecież, że Chrystus jest Panem. Zaprzeczają Jego Wcieleniu w skutkach, to znaczy zaprzeczają, że łaska Chrystusa naprawdę zmywa nasze grzechy, mówią, że nadal jesteśmy w naszych grzechach. Zaprzeczają, że matka Jezusa jest naprawdę matką Boga. Zaprzeczają, że Chrystus dał swoje kapłaństwo mężczyznom w święceniach kapłańskich. Zaprzeczają, że Chrystus prawdziwie i istotowo umieścił się w świętej Eucharystii. Zaprzeczają, że Kościół Chrystusowy jest przedłużeniem świętego Ciała Chrystusa i że Chrystus pomaga hierarchii Kościoła w głoszeniu prawdy. Wszystko to jest skutkiem Wcielenia, to znaczy, że nasz błogosławiony Pan jest zarówno Bogiem, jak i człowiekiem, i tego wszystkiego nauczył nas przez Jego własne objawienie. Koniec końców, protestanci zaprzeczają Wcieleniu.

Racjonaliści i moderniści zaprzeczali Wcieleniu, zaprzeczając możliwości jakiejkolwiek nadprzyrodzonej interwencji Boga w świecie. Biorą cuda Chrystusa i racjonalizują je. Dają naturalne wyjaśnienie każdej rzeczy, która się wydarza. Na przykład Bergoglio powiedział, że rozmnożanie chleba i ryb w rzeczywistości jest jedynie dzieleniem się jedzeniem, które zostało tam przyniesione, jakby na pikniku, kiedy słyszeli, jak nasz Pan wygłasza Kazanie na Górze. To jest typowo modernistyczne, że w ich umysłach niemożliwe jest, aby Chrystus rozmnażał chleby i ryby. Kto mógłby kiedykolwiek w to uwierzyć, mówią, to niemożliwe. Podają więc naturalne wyjaśnienie. Albo kiedy Mojżesz przekroczył Morze Czerwone, chociaż mówi się w Księdze Wyjścia, że można było zobaczyć ściany wody, gdy przechodzili przez dno morza, ściany wody z każdej strony, a mówią: o nie, nie, tak się nie stało, tam były bagna i była to bardzo płytka woda, a wiatr wiał i zdmuchnął wodę. Tak myślą. Więc jeśli zaprzeczają cudom Chrystusa w Nowym Testamencie, jeśli zaprzeczają cudom Bożym w Starym Testamencie, jak mogliby wierzyć w największy cud ze wszystkich, którym jest to, że Bóg stał się człowiekiem? Że to małe dziecko w stajence to wszechmogący Bóg, jak mogliby w to uwierzyć? W ten sposób implicite zaprzeczają inkarnacji.

Nasza święta wiara opiera się przede wszystkim na Świętej Tajemnicy, którą dzisiaj celebrujemy. Z jednej strony wiara we Wcielenie jest bardzo trudna jeśli nieskończony Bóg, Stwórca wszechświata, jest jakimś małym dzieckiem w stajni. Bóg jest samym Istnieniem, swoje istnienie nie zawdzięcza nikomu, my jako stworzenia jesteśmy niczym. Nie mamy prawa do własnego istnienia, jesteśmy stworzeni. Tak więc w pewnym sensie samo Istnienie stało się niczym w tym sensie. To jedna z największych tajemnic samej wiary, przekroczona jedynie przez tajemnicę Trójcy. Ten sam Bóg tak umiłował ludzkość, że zdecydował się zostać małym dzieckiem w stajni tylko po to, by uwolnić tę rasę od służenia diabłu i przyszłej kary wiecznej w piekle. To także jest wielką tajemnicą. Dlaczego Bóg miałby to zrobić? Dlaczego po tym, jak ludzie zepsuli swoje życie przez grzech pierworodny i pomnożenie grzechów uczynkowych, dlaczego miałby chcieć przyjść i przelać swoją krew, aby uwolnić nas od grzechu?

Moglibyśmy zapytać, co to za Bóg, że zrobiłby coś takiego. Jednak znamy odpowiedź z Pisma Świętego. Albowiem tak Bóg umiłował świat, mówi w swojej Ewangelii św. Jan, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. I święty Jan w swoim liście mówi: W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. Kontynuuje: W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. I kończy to mówiąc: Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam.

Nasza wiara we Wcielenie sprowadza się do wiary w miłość, jaką Bóg darzy ludzi. Większa niż tajemnica tego, jak Bóg stał się człowiekiem, jest tajemnica miłości Boga, która pobudziła Go do stania się człowiekiem. To dotyczy samej boskiej istoty. Bóg jest trwałą miłością i to ta trwała miłość doprowadziła do Wcielenia, które dzisiaj świętujemy. Z wiarą w tę boską miłość oddajemy cześć dziecku Jezusowi w stajni i w tabernakulum na naszych ołtarzach, a jest On jeszcze bardziej pokorny w tabernakulum niż w stajni.

Wszystkim heretykom, a zwłaszcza protestantom, mówimy, że wierzymy w tę miłość, którą daje nam wcielone słowo Boże. Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, który daje nam prawdziwą obecność Chrystusa i świętą Eucharystię. Który daje nam łaskę uświęcającą, aby nasze dusze upodobnić do Boga, łaskę uczynkową, by po prostu czynić dobro i unikać zła. W tą miłość Bożą, którą daje nam Najświętsza Maryja Panna, Matka Boża, która udziela nam łask Bożych. W tą miłość Boga, którą daje nam kapłaństwo, papiestwo, święty Kościół Katolicki, który ma nieomylnego przewodnika do nieba. Wierzymy we wszystkie te rzeczy, wszystkie te rzeczy zaprzeczane przez protestantów. To jest miłość Boga do nas, że daje nam te rzeczy, abyśmy mieli stałą obecność we wszystkim przez wszystkie te rzeczy. Nie to, żeby przyjść raz i zostawić nam Biblię. Wierzymy w tę samą miłość Boga, która zgodziła się stać ofiarą ofiary za nasze grzechy przez najbardziej haniebną śmierć. Wierzymy, że ta sama ofiara jest codziennie składana na naszych ołtarzach przez połączone dary świętego kapłaństwa i Najświętszego Sakramentu Ołtarza. Temu również zaprzeczają protestanci.

Jak my w zamian kochamy Boga? Św. Jan mówi, że to bardzo proste, mówi: miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań. Świętujemy Boże Narodzenie w ten najświętszy sposób, ale jest wielu, wielu ludzi, którzy nie obchodzą tych świąt w ten sposób. Wiele milionów ludzi obchodzi je tak naprawdę bez żadnego powodu. Niewiele różni się od 4 lipca czy innego święta narodowego, to czas zwyczajnego świętowania, to wszystko. To czas dekoracji, biesiadowania, tylko o tym myślą. Są poganami. Lub jest to czas, w którym kochają się nawzajem, czas dla rodziny i przyjaciół, mogą oczekiwać prezentów. Następnie usiądą i zjedzą martwe zwierzęta i martwe warzywa. Cóż, to właśnie robimy, kiedy ucztujemy.

Wszystkie te rzeczy, czy to prezenty, które otrzymujemy, czy to ludzie, których widzimy, nasi przyjaciele i nasi krewni, czy też martwe zwierzęta czy martwe warzywa, są bez życia. Nasi przyjaciele umrą, tak jak my. Jest wyrok śmierci na każdym z nas. Jedyna różnica między nami a kimś w celi śmierci polega na tym, że oni wiedzą, kiedy umrą, a my nie. Ale mamy na nas wszystkich wyrok śmierci, jesteśmy śmiertelnikami. Prezenty, które otrzymujemy, skończą na kupie śmieci, tych hałdy śmieci, które widzisz od czasu do czasu. To właśnie stanie się ze wszystkimi rzeczami, które posiadasz, może jeśli jest jakaś cenna rzecz, jak złoto lub srebro, zostanie sprzedane przez twoich spadkobierców za pieniądze, a inne rzeczy zostaną przez nich kupione, które i tak ostatecznie trafią na hałdę śmieci. A jeśli chodzi o jedzenie martwych zwierząt i martwych warzyw, wiecie, gdzie to się kończy.

Ale dzisiaj obchodzimy święto Prawdy. To święto Ciała i Krwi Chrystusa, to święto Mistycznego Ciała Chrystusa, wszystkich darów, o których wspomniałem, że On nam dał, to właśnie obchodzimy dzisiaj. Te rzeczy, które wyzwalają nas od grzechu, które oczyszczają nasze dusze i dają nam życie wieczne, dają nam zmartwychwstanie, dają nam nadzieję i radość wewnętrzną, to jest nasze Boże Narodzenie, a nie Boże Narodzenie rzeczy nieożywionych i martwych warzyw.

Dla tych pogan nie ma życia w ich duszach, nie ma prawdy w ich umysłach i nie ma dla nich żywego Chleba z Nieba. Świętujemy Boże Narodzenie, wielbiąc prawdę. Nasz Pan Jezus Chrystus zaświadczył o prawdzie swojego Wcielenia swoją krwią, gdy Żydzi powiedzieli Piłatowi: My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym.

 

 

Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przerwa