poniedziałek, 20 lutego 2023

„Dom rodzinny Abrahamowej” z kościołem, meczetem i synagogą otwiera się w Abu Dhabi

 

„Dom rodzinny Abrahamowej” z kościołem, meczetem i synagogą otwiera się w Abu Dhabi

17 luty 2023 r

 

Tłumaczenie polskie za:

https://novusordowatch.org/2023/02/abrahamic-family-house-opens-in-abu-dhabi-uae/

Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięte z Biblii Wujka (1962)

 

Zgubne dziecko Bergoglio...

 


Trzy sześciany dla bardziej braterskiego – i mniej katolickiego – świata

 

Stale postępująca globalna apostazja właśnie osiągnęła kolejny kamień milowy. 16 lutego 2023 r. w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich uroczyście otwarto tak zwany Dom Rodziny Abrahamowej.

Projekt ma pełne poparcie Jorge Bergoglio, argentyńskiego apostaty, który od prawie 10 lat odgrywa „papieża Franciszka” w post-katolickim Watykanie. W rzeczywistości Franciszek jest jednym z inicjatorów tego bezbożnego przedsięwzięcia, które zostało nazwane „pierwszymi owocami” bluźnierczego i heretyckiego Dokumentu o ludzkim braterstwie, który fałszywy papież podpisał wraz z muzułmańskim imamem Ahmadem Al-Tayyibem w Abu Zabi 4 lutego 2019 r.

Zgodnie z tym dokumentem, Bóg pozytywnie chce, aby istniała różnorodność religii, jako manifestacja Jego mądrości. Trudno sobie wyobrazić bardziej oszałamiające bluźnierstwo i jest rzeczą oczywistą, że takie twierdzenie nie tylko całkowicie podważa fundamenty katolicyzmu, ale całkowicie niszczy samą koncepcję religii objawionej: „Takie zaś postępowanie prowadzi do upadku wszystkich religii, a szczególnie religii katolickiej, która sama jedna wśród wszystkich będąc prawdziwą, bez największej ujmy dla siebie z innymi zrównaną być nie może” (Leon XIII, Encyklika Humanum Genus, 16).

http://rodzinakatolicka.pl/leon-xiii-humanum-genus-o-masonerii/

Od tego czasu Franciszek podwoił swoją apostazję. Nie tylko uczynił z tej Deklaracji o ludzkim braterstwie oficjalny akt „papieski”, ale zaczął także mówić, że  różnice religijne między ludźmi są „konieczne”  i że różne religie są „ubogaceniem” ludzkości. Oczywiście, takie idee tłumią wszelkie próby ewangelizacji u samych korzeni, bez względu na to, jak wiele gołosłownych deklaracji poświęca on obecnie „pasji ewangelizacji”. Gdyby jego usta miały trzy strony, mówiłby ze wszystkich trzech.

sobota, 18 lutego 2023

x. Damien Dutertre - BŁĘDY SYSTEMU „RECOGNIZE & RESIST” (UZNAWANIA PAPIEŻA I STAWIANIA MU OPORU)

BŁĘDY SYSTEMU „RECOGNIZE & RESIST”
(UZNAWANIA PAPIEŻA I STAWIANIA MU OPORU)

Autor: x. Damien Dutertre

Listopad 2022 — mostholytrinityseminary.org

 

Tłumaczenie polskie za:

https://mostholytrinityseminary.org/wp-content/uploads/2022/11/RR_Dutertre_2022.pdf

Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięte z Biblii Wujka (1962)

Formatowanie tekstu nieznacznie zmienione

 



 

Ten artykuł przedstawia serię błędnych twierdzeń powszechnie bronionych przez system teologiczny nazwany „Recognize and Resist” („Uznawanie i Opór”). Błędy te są następnie obalane przez odwołanie się do nieomylnego Magisterium Kościoła oraz do nauczania Ojców i Doktorów Kościoła. Następnie odpowiada na pewne obiekcje, co daje nam okazję do dalszego pogłębienia niektórych aspektów Tezy z Cassiciacum.

 

 

1. „Uznawanie i opór”.

Wyrażenie to, ukute przez ojca Cekadę, a obecnie powszechnie akceptowane, odnosi się do systemu teologicznego, który ma na celu uznawanie za ważny i prawomocny autorytet „soborowych papieży”, jednocześnie sprzeciwiając się większości (jeśli nie wszystkim) naukom, dyscyplinom i prawom liturgicznym „soborowych papieży”. System „Uznawania i oporu” (odtąd określany jako „R&R”) dopuszcza stopnie, w zależności od równowagi, jaką wybiera się między uznaniem a oporem wobec „soborowych papieży”. Bractwo Św. Piusa X (FSSPX), założone przez arcybiskupa Marcela Lefebvre’a, było głównym nośnikiem tego systemu i do dziś jest jego głównym ucieleśnieniem. Inne grupy nie zgadzają się co do tego, jak bardzo można uznawać lub opierać się wyżej wspomnianym „soborowym papieżom”. Wielu „konserwatystów novus ordo” skłania się obecnie coraz bardziej ku stanowisku FSSPX i podziela główne założenia systemu R&R, jednocześnie dając więcej „uznawania” niż czyni to bractwo. Z drugiej strony, wielu księży opuściło FSSPX i określiło się jako „Ruch Oporu”, z powodu ich twardego nalegania na „opieranie się” większej liczbie rzeczy, niż FSSPX, z powodu twardej linii wierności oryginalnemu „R&R” nauczanemu i promowanemu przez arcybiskupa Lefebvre’a.

2. Co w systemie R&R zostało prawidłowo zrozumiane.

System R&R opiera się na dwóch obserwacjach, które wielu katolików poczyniło w swojej wierze katolickiej.

Po pierwsze, ci katolicy doszli do wniosku (w mniejszym lub większym stopniu), że religia Soboru Watykańskiego II jest nową religią. Nie chcą niczego sprzecznego z wiarą katolicką i odrzucają wszystko, co postrzegają jako modernistyczną nowinkę. Jest to bardzo dobre usposobienie i rzeczywiście wymaga tego nasza wiara: musimy trzymać się religii katolickiej i odrzucać wszelkie istotne [substancjalne] zmiany w niej.

Po drugie, ci katolicy zauważają, że „naprawienie problemu w Kościele”, by tak rzec, nie zależy bezpośrednio od nich, w tym sensie, że rozumieją, iż nie mają prawa do wzniesienia się jako jakikolwiek autorytet w Kościele, do osądzania i usuwania biskupów i papieży oraz zwoływania konklawe w celu wyboru dobrego katolickiego papieża.

W konsekwencji katolicy wyznający system R&R powszechnie odrzucają Nową Mszę, nowe doktryny Soboru Watykańskiego II i nowe dyscypliny. Na przykład brzydzą się ekumenizmem i są wielce zgorszeni bałwochwalczymi praktykami dozwolonymi w Asyżu lub ostatnio w samym Watykanie [kult demona Pachamamy w Bazylice św. Piotra – przyp. tłum.].

Z drugiej strony, ci katolicy słusznie odrzucają wszelkie pomysły zwoływania własnego konklawe i „bawienia się w Kościół”, wiedząc bardzo dobrze, że w żaden sposób nie mają prawa do zrobienia czegoś takiego.

3. Zasadniczy błąd systemu R&R.

Problem systemu R&R nie polega na tych powyższych obserwacjach, które podziela Teza, a które są prostymi reakcjami podyktowanymi duchem wiary. Problem stanowiska R&R tkwi raczej w systemie teologicznym, który jest proponowany jako próba pogodzenia tych dwóch podstawowych obserwacji. System ten przypisuje odstępstwo Vaticanum II ustanowionemu przez Boga autorytetowi Kościoła, który jest wspomagany przez Ducha Świętego. Jest to absolutnie nie do utrzymania i całkowicie nie do pogodzenia z katolicką doktryną [nauką – przyp. tłum.] o naturze Kościoła, jego niezawodności i nieomylności.

Jako bezpośrednią konsekwencję tego pierwszego błędu, duchowieństwo R&R głosi konieczność ustanowienia apostolstwa równoległego do „oficjalnego Kościoła” na całym świecie, ponieważ „oficjalny Kościół” (lub „Kościół soborowy”) jest zasadniczo uznawany za niewykonujący swojej pracy i nie wypełniający swojej misji. Zwykle wierzy się w to za pomocą bardziej pragmatycznej postawy, ale jest to bardzo poważny błąd, gdy jest to ustanowione jako zasada spekulatywna. Niszczy w umysłach wiernych same podstawy tradycyjnej doktryny dotyczącej natury, misji i boskich atrybutów Kościoła.

Wierzymy, że Teza z Cassiciacum jest systemem teologicznym, który jest w stanie wyjaśnić w satysfakcjonujący sposób bezprecedensowy kryzys, w którym żyjemy, i jest w stanie pogodzić proste obserwacje, na których opiera się samo stanowisko R&R, w zgodzie z katolickim dogmatem dotyczącym natury i atrybutów Kościoła.

Właśnie dlatego, że system R&R jest nie do utrzymania, ludzie często nie zgadzają się co do tego, ile dokładnie powinni dać „uznania” „soborowych papieży”, a ile powinni dać „oporu” religii Soboru Watykańskiego II.

Sprawiedliwa i obiektywna analiza historii pokazałaby, że arcybiskup Lefebvre nie zawsze zachowywał tę samą równowagę między „uznawaniem” a „opieraniem się” „soborowym papieżom”. Nie jest zatem niespodzianką, że jego uczniowie z czasem nie zgadzają się co do tego, jaką dokładnie równowagę należy zachować między tymi dwoma aspektami systemu R&R.

Pomimo tych różnic i niuansów, wydaje nam się słuszne ustanowienie następujących twierdzeń jako głównych cech systemu teologicznego R&R, nawet jeśli zasady te nie są przestrzegane przez wszystkich z takim samym rygorem. Niektóre propozycje tego sylabusa są sobie bardzo bliskie, ale czujemy potrzebę pokazania, że każdy niuans tych błędów został już potępiony, a zatem nie baliśmy się pozoru powtarzania się.

4. Dlaczego nazywamy to „Sylabusem” błędów?

Sylabus jest na ogół podsumowaniem zarysu dyskursu lub listą istotnych punktów doktryny lub traktatu.

W historii Kościoła błędy były często potępiane w formie sylabusu, jako listy twierdzeń potępionych przez Magisterium Kościoła. Te potępione twierdzenia są albo wzięte słowo w słowo z nieortodoksyjnych pism, albo w podobny sposób przedstawiają jakąś bronioną niebezpieczną ideę.

Najsłynniejszym z sylabusów Kościoła jest Syllabus Errorum, czyli ten wydany przez papieża Piusa IX w 1864 roku. Przedstawia w uporządkowany sposób szereg współczesnych błędów, które papież Pius IX musiał potępić w trakcie swojego pontyfikatu.

http://rodzinakatolicka.pl/bl-pius-ix-sylabus-errorum-zestawienie-potepionych-bledow/

5. Wartość tego sylabusu R&R.

„Sylabus”, który tu przedstawiamy, nie cieszy się oczywiście autorytetem Kościoła, jako sylabus. Rozumiemy przez to, że my sami dokonaliśmy tej kompilacji, a nie Stolica Apostolska. Niemniej jednak wszystkie te potępienia pochodzą z Magisterium samego Kościoła i w tym aspekcie niewiele różnią się od sylabusa papieża Piusa IX. Jego Syllabus z 1864 r. wymieniał potępienia, które wydał z czasem, za pomocą różnych środków: encyklik, listów, alokucji itp. Przedstawiając ten sylabus błędów R&R, robimy dokładnie to samo: po prostu wymieniamy i kompilujemy potępienia, które Urząd Nauczycielski Kościoła już kiedyś wydał, i to przy wielu okazjach. Niech więc nikt nie mówi, że ten sylabus nie ma żadnej wartości: ma wartość tych potępień Kościoła, które prezentuje.

6. Cel.

Zestawiając te potępienia razem, chcemy pokazać w jasny i systematyczny sposób liczne sprzeczności istniejące między systemem R&R a nieomylną doktryną Kościoła. Wymienienie wszystkich błędów systemu R&R i to w sposób, w jaki ujawniają się one jako wyraźnie sprzeczne z doktryną katolicką, jest bardzo uderzające i otwierające oczy. Mamy zatem nadzieję, że - z miłością - pomożemy zdezorientowanym obecnym kryzysem katolikom, którzy w celu ochrony doktryny katolickiej przed atakami modernistów mogą ulec pokusie ulegnięcia systemowi, który sam obala podstawy katolickiego dogmatu.

 

piątek, 10 lutego 2023

Wysokiego Szczebla Jezuita : „Nie wierzę w Transsubstancjację”

 

Wysokiego Szczebla Jezuita : „Nie wierzę w Transsubstancjację”

9 luty 2023 r

 

Tłumaczenie polskie za:

https://novusordowatch.org/2023/02/jesuit-tom-reese-denies-transubstantiation/

Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięte z Biblii Wujka (1962)

 

Nie martwcie się, „papież” Franciszek też nie!

 



Katolicyzm po prostu nie jest w jego stylu: jezuicki modernista, „ks.” Tom Reese

 

Rzadko zdarza się, aby posoborowy jezuita ściągał swą maskę i wyraźnie stwierdzał, że nie wierzy w jakiś dogmat wiary, ale zdarza się to od czasu do czasu.

Najnowszym przykładem jest amerykański „ks.” Thomas J. Reese, SJ (ur. 1945), który był redaktorem naczelnym jezuickiego America do 2005 roku.

W artykule z 31 stycznia podejrzanie zatytułowanym „Eucharystia jest czymś więcej niż Rzeczywistą Obecnością” – napisem mającym na celu przyczynienie się do „odnowy eucharystycznej”, do której posoborowi „biskupi” w Stanach Zjednoczonych chcą doprowadzić – Reese otwarcie ogłasza swoje odrzucenie Transsubstancjacji, która została zdefiniowana dogmatycznie i nieomylnie na Soborze Trydenckim w 16 wieku.

Sama idea, by Reese sugerował „odnowę eucharystyczną” jest oczywiście komiczna. Rzeczywiście, w swoim eseju skarży się, że za „papieża” Jana Pawła II (r. 1978-2005) szkolenie liturgiczne w posoborowych seminariach „kładło nacisk na przestrzeganie rubryk, a nie na zrozumienie reformy liturgicznej”. Kto wiedział?!

Po kilku akapitach Reese zabiera się do pracy. Pisze:

Ponieważ moi krytycy często oskarżają mnie o herezję, zanim przejdę dalej, pozwólcie, że stwierdzę, że wierzę w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii. Po prostu nie wierzę w transsubstancjację, ponieważ nie wierzę w pierwszorzędną materię, formy substancjalne i przypadłości [accidens – przyp. tłum.], które są częścią arystotelesowskiej metafizyki.

(Thomas J. Reese, „The Eucharist is About More than the Real Presence”, National Catholic Reporter, 31 stycznia 2023)

To typowy dwujęzyczny bełkot modernisty. Ale przynajmniej Reese pokazuje, że ma poczucie humoru. Najpierw skarży się, że jego krytycy oskarżają go o herezję, a potem udowadnia, że mają oni rację!

środa, 8 lutego 2023

Koniec świata kontra Mania Czasów Ostatecznych – Kazanie ks. Bernarda Uttleya OSB

 

Koniec świata kontra Mania Czasów Ostatecznych – Kazanie ks. Bernarda Uttleya OSB

7 luty 2023 r

 

 

Tłumaczenie polskie za:

https://novusordowatch.org/2023/02/fr-bernard-uttley-end-of-the-world/

Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięte z Biblii Wujka (1962)

 

Kazanie ks. Bernarda Uttleya O.S.B.

 



W miarę jak na świecie, a zwłaszcza w Posoborolandii, rzeczy stają się coraz bardziej szalone, temat końca świata pojawia się jako punkt zainteresowania, i to nie bez wszelkiego uzasadnienia. Jednak katolikom wypada, aby nie mieli obsesji na punkcie tych spraw i wystrzegali się nadmiernej ciekawości dotyczącej tych rzeczy, których Bóg nie uznał za stosowne nam objawić, chyba że w bardzo niejasny sposób.

Jeśli chodzi o ten temat, łatwo paść ofiarą fałszywych objawień, a niektórzy odczuwają pokusę, by trzymać się określonej interpretacji jakiegoś objawienia prywatnego, co może odbywać się kosztem doktryny katolickiej.

Na przykład Life Site ostatnio promował bardzo wątpliwe proroctwa z Garabandal; a samozwańczy „tata z kamerką internetową” Taylor Marshall, który w kiepskiej książce Infiltracja nie mógł nawet zapewnić, że wszystkie tytuły rozdziałów odzwierciedlać będą ich treść, właśnie wydał nową książkę, w której próbuje rozszyfrować złożone proroctwa Apokalipsy – a to śmiałe i niebezpieczne przedsięwzięcie.

Kilka miesięcy temu Marshall opublikował wideo z pytaniem: „Czy powinieneś wyglądać przez okno podczas Trzech Dni Ciemności?”  – bez wątpienia temat, który spędza sen z powiek katolikom. Jest to prawie na równi z pytaniem: „Kiedy Bóg postawi świat w ogniu, aby ukarać go za jego grzechy, czy powinieneś ogolić głowę, aby twoje włosy się nie zapaliły?”

Oczywiście koniec świata jest uzasadnionym tematem dla katolika. W końcu jest to część Bożego Objawienia, a nasz Błogosławiony Pan wygłosił mowę na ten temat w Mt 24 (równoległe fragmenty to Mk 13 i Łk 21):

https://ultramontes.pl/sanborn_antychryst.htm

Błędem byłoby jednak angażowanie się w „manię czasów ostatecznych”, obsesyjnie spekulując na temat tego, co stanie się tuż przed powrotem Chrystusa, kiedy na osi czasu i jak daleko jeszcze od niego jesteśmy.

Niesamowity ks. Bernard Uttley, sedewakantystyczny benedyktyn z Kanady, umieścił rzeczy we właściwej perspektywie mocnym kazaniem wygłoszonym w 2010 roku. Nosi tytuł: „Każde pokolenie myśli, że jest ostatnim pokoleniem”. Można go posłuchać tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=9BEsl2x3FkI

Dziękujmy Bogu za dobrego ks. Bernarda i pamiętajmy o nim w modlitwie.

Kluczowy wniosek jest następujący: chociaż jest to możliwe, jest bardzo mało prawdopodobne, że będziemy żyć, gdy nadejdzie koniec świata. Z drugiej strony, jest w 100% pewne, że będziemy mieli nasz osobisty „koniec świata”, a mianowicie naszą śmierć, kiedy tylko Chrystus wezwie nas na sąd, być może w ciągu najbliższych kilku minut.

„Czuwajcież tedy, bo nie wiecie dnia ani godziny” (Mt 25:13).

 

Przerwa